Dodaj komentarz

Wasze komentarze (3)

znajomiztg

Jaka jest częstotliwość występowania psychopatycznych osobowości w otoczeniu człowieka? - historyjka z dreszczykiem :) Kto oglądał film "127 godzin" ten wie, że się błędu alpinisty należy wystrzegać. Ja też to wiem. Ale cóż, gdy człeka czasem gna samotnie... Pognało i mnie. W kilka miejsc w planie zajrzeć, czasu nie było dużo, ot, późniejsze popołudnie, a dzień zdążył się już sporo skrócić. Podjazd więc autem najbliżej, jak się dało, reszta w ramach pokuty za zjedzone ciastka - piechtolotem ;) Nad rzeką jeszcze w pełnym słońcu, za to do lasu zagłębiałam się już w niezbyt przyjemną przyczajoną ciemność. Może dlatego, że głównie liściasty. Auto zostawiłam na niepozornym skrzyżowaniu przyleśnych dróg. Z kolejnymi już pieszo przebywanymi metrami robiło mi się coraz bardziej nieswojo, ale się uparłam dojść, gdzie zamierzałam. Las żyje własnym życiem i ma swe odgłosy :) jednakże nie popuściłam wyobraźni wodze, okiełznując skradający się lęk. Doszłam, gdzie zamierzałam - sprawdziłam, co chciałam - zawróciłam. Ciesząc się, że droga powrotna - jak to zwykle - jest krótsza. Choć przecież ta sama. Już już w oddali wyłaniał się prześwit wyjścia z lasu. Odetchnęłam z ulgą: jeszcze kilkadziesiąt może kroków, wsiąde w auto i w dalszą planowaną drogę. Jednak widzę, że ktoś tam jest... No jest, na tym skrzyżowanku...chodzi, kręci się koło mojego auta, zagląda ni to od niechcenia w moją ścieżkę... Aj tam, wyprzedził pewnie grupkę na spacerze znajomków i czeka, aż dojdą. Ale nie, bo ruszył właśnie w mym kierunku. Już nie było daleko, gorzej przecież, gdyby głębiej w lesie, przecież tuż tuż mam auto... Mężczyzna całkiem młody jeszcze, bardzo wysoki, postawny, przystojny.. Piękne włosy, zarost w granicach zadbania, ręce założone na piersi, co mi się w tej jego postawie i okolicznościach jednak nie podobało...bo któż w las z założonymi rękami...od czegoś jakby się odgradzał, coś powstrzymywał, czy co...Twarz poważna, skupiona - nie był to niedzielny spacerek:/

znajomiztg

Do tego - co zauważyłam po czasie - spodnie robocze /niewielki ślad używania/ i buty robocze. Kto w niedzielę zakłada ubranie robocze.? Wzięłam klucz w garść, bo tyle mogłam, i szłam na to spotkanie. Minęliśmy się na ścieżce. Kątem oka patrzyłam, śledząc jego ruch, w obawie, że się zaraz odwróci...przeszedł, szedł, uhh!... ale co to?? zawrócił! W tym momencie wiedziałam tylko tyle, że: gdy pozwolę sobie wpaść w panikę, to nie trafię kluczykiem w zamek drzwi i stacyjkę, a drugiego ułamka sekundy na to już nie będę miała, gdyż odległość za mała!

znajomiztg

Scenka jak z horroru :) z tym, ze mi się udało - w zamek trafiłam, w stacyjkę też, auto odpaliło. Wyjechałam prędko, ale prócz całego strachu, zaniepokoiły odgłosy przy tylnym kole. W życiu bym nie zatrzymała się sprawdzić :) nie oddaliwszy się wpierw na bazpieczną odległość. Podjechałam nad pobliski zalew. Sporo nawet aut, jakby ich użytkownicy tylko czekali, aż przestanie padać, po czym natychmiast wybyli z domów. Między ludźmi poczułam się bezpieczna. Zaparkowałam, obejrzałam koła - wszystko wydało się być w porządku, więc poszłam w szumie fal poszukać uspokojenia emocji. Nie do końca mi się to udało, ale za to nacieszyłam oczy wieczornymi już refleksami słonecznymi przeskakującymi na wodzie. Odetchnęłam, wróciłam do auta. Nie, zupełnie nie zdziwił mnie brak powietrza w tylnym kole. Przecież się spodziewałam. Za to umiarkowany strach wrócił mi na...ponowny widok tamtego mężczyzny! - chodził wzdłuż i spowrotem drogi, zktórej zjechałam nad wodę. Cóż, zaczynało się ściemniać, jeśli nie zadziałam, to tu przecież zostanę :) i możliwe, że w roli ofiary :) losu oraz tego dziwnego gościa :) O, znalazłam zapasówkę. I klucz. I lewarek :) Niestety, śruby nawet nie drgnęły mi pod naporem. A gościu chodził w te i wewte...Ze zgrozą zauważyłam, że mężczyzna przyjechał samochodem, a zaparkował go kilka metrów ode mnie. Widział, że dzwonię po pomoc. Odjechał, nim przybyła odsiecz :) ale przejechał jeszcze autem dwa razy.. W przebitej oponie mam wkręta. Nowiutki, świeżutki, bez najmniejszego śladu rdzy. Gdyby tam leżał jakimś cudem u skraju lasu, byłby choć zbłocony - tak sobie myślę. Zaznaczę, że odkąd jeżdżę, a jeżdżę już 23 lata, nie zdarzyło mi się przebić koła.

Ostatnio ocenili

Informacja

Nie możesz dodać oceny do tej treści. To okno zamknie się automatycznie za 3 sekundy.

Informacja

Nie możesz dodać komentarza do tej treści. To okno zamknie się automatycznie za 3 sekundy.

Edytuj komentarz

Usuń komentarz

Czy na pewno chcesz usunąć komentarz do aranżacji "Niedzielne odwlekanie poniedziałku ;)"? Tej operacji nie można cofnąć.

Wyślij mailem

Zgłoś nadużycie

Informacja

To okno zamknie się automatycznie za 3 sekundy.

Informacja

Informacja

Informacja

Nie możesz jako pierwszy wysłać wiadomości do użytkownika. To okno zamknie się automatycznie za 3 sekundy.

Usuń aranżację

Czy na pewno chcesz usunąć aranżację "Niedzielne odwlekanie poniedziałku ;)"? Tej operacji nie można cofnąć.
REKLAMA

Wyłącz to powiadomienie

Nie będziesz już więcej otrzymywać powiadomień do tego zdarzenia.
Państwa przeglądarka jest nieaktualna. Aby zapewnić większe bezpieczeństwo, wygodę i komfort użytkowania w tej witrynie, proszę zaktualizować swoją przeglądarkę.
Polub nas, aby otrzymywać niezliczone pomysły wprost na swoją tablicę!

Edycja zdjęcia

Obróć

Informacja

Zaloguj się

Newsletter

Zapisz się do newslettera, aby otrzymywać najciekawsze artykuły oraz inspiracje z serwisu Deccoria.pl

Powiadomienia

Informacja

Nie możesz wykonać tej akcji. To okno zamknie się automatycznie za 3 sekundy.