Nasz Nowy Dom

„Nasz nowy dom” - odcinek 214: Częstochowa

Pan Jacek i jego żona są osobami niepełnosprawnymi, których połączyła walka o zdrowie i pragnienie założenia rodziny. Razem z trójką dzieci mieszkają w bloku na jednym z częstochowskich osiedli, ale ich lokum nie nadaje się dla pięciu osób. Na ścianach pojawia się grzyb, a prąd doprowadzono tylko do jednego pomieszczenia. Z ratunkiem przychodzi im Katarzyna Dowbor i jej niezastąpiona ekipa.

REKLAMA

Częstochowa leżąca na północy Śląska jest miastem znanym na całym świecie. Swoją popularność zawdzięcza sanktuarium położonemu na wzgórzu zwanym Jasną Górą. W jednym z mieszkań w bloku z lat sześćdziesiątych żyją: pan Jacek, pani Małgorzata, pięcioletni Daniel, trzyletnia Marysia i półtoraroczna Łucja.

- Bardzo marzyłem, żeby mieć rodzinę. Z tego względu, że jestem osobą niepełnosprawną, bardzo długo pozostawało to w sferze odległych marzeń. Bo taka osoba budzi zawsze obawy w drugiej osobie o przyszłość. Urodziłem się z wrodzoną wadę serca i problemy neurologiczne. Jestem po implantacji zastawek i korekcji aorty. Potem zarażono mnie wirusowym zapaleniem wątroby. Te wszystkie choroby wbrew logice po prostu mobilizowały mnie - opowiada pan Jacek.

Zobacz więcej zdjęć

Z żoną Małgorzatą poznali się podczas spotkań wspólnoty. - Jesteśmy osobami wierzącymi. Chodziliśmy obok siebie przez osiem lat i pewnego dnia po prostu mój mąż zaproponował kino. Nas połączyły właśnie wspólne choroby. Mam epilepsję i jestem po operacji kręgosłupa - mówi kobieta.

Gdy ich życie zaczęło się układać, mężczyzna doznał udaru, w wyniku którego stracił nagle władzę nad połową ciała. W tych trudnych chwilach zawsze mógł liczyć na wsparcie ukochanej. - Obecność Gosi, to, że ona się nie odwróciła, także mobilizowała - podkreśla. Pozostawiło to jednak ślad na jego zdrowiu. - Konsekwencje to lewostronny niedowład i problemy z poruszaniem się. Nie widzę na jedno oko - tłumaczy.

To jednak nie koniec problemów pana Jacka. - Żyję na tykającej bombie. W miejscu, w którym była przeprowadzona już operacja, po dwudziestu paru latach pojawił się tętniak aorty - mówi. - Wystarczy, że się tak z dzień czuje gorzej i już się boję. Muszę dzwonić na pogotowie - dodaje jego żona.

Zobacz więcej zdjęć

Para wspólnie poradziła sobie z wieloma trudnymi chwilami. - Kiedy pojawiła się szansa, że się pobierzemy, moja biedna mama zaczęła niedomagać. Okazało się, że pojawiła się choroba Alzheimera. Traciła świadomość, potem przyszedł niedowład nóg i rąk. Byliśmy ciągle przy niej. Ja nie wiem, czy bym przebrnął przez tę opiekę nad mamą bez Gosi i bez jej miłości - przyznaje.

To wszystko nie przeszkodziło w założeniu rodziny. Jednak kłopoty zdrowotnie nie omijają także dzieci. - Daniel i Marysia chorują na autyzm. On ma dużą tendencję do autoagresji. Jest to poważny problem, żeby uchronić go przed tym, żeby nie robił sobie krzywdy. Ona ma opóźnioną mowę i zaburzenia niektórych zachowań - mówią rodzice.

Choć rodzina jest szczęśliwa, to warunki, w jakich żyje, bardzo mocno komplikują codzienne funkcjonowanie. - Nie mamy prądu w połowie mieszkania - zaznacza pan Jacek. - Cała instalacja jest do wymiany, ponieważ wielokrotnie dochodziło do zwarć - dodaje pani Małgorzata.

Podobnie jest w kwestii instalacji hydraulicznej, która jest bardzo silnie skorodowana. Z powodu częstych awarii dochodziło do zalewania mieszkania. To z kolei przyczyniło się do zawilgocenia pomieszczeń i w efekcie powstania groźnego dla zdrowia grzyba.

Zobacz więcej zdjęć

Ciasna łazienka jest w bardzo złym stanie. - Przede wszystkim jest uszkodzona armatura wodna - zaznacza mężczyzna. Także mała, zniszczona kuchnia pilnie wymaga remontu. W starych, skorodowanych rurach od instalacji gazowej często dochodzi do rozszczelnień. W każdym momencie może dojść do tragedii...

Kolejnym kłopotem jest brak miejsca. - Pomieszczenia są małe. Dla dzieci nie ma miejsca - mówi pani Małgorzata. Pięcioosobowa rodzina śpi w jednym pokoju, które pomimo prób remontu także straszy odpadającym ze ścian tynkiem.

- Stan mieszkania powoduje we mnie bardzo głęboki problem, bo ja się boję, co będzie w momencie, jak będę musiał trafić na kardiochirurgię. Żona będzie musiała zostać sama w tych warunkach. Rodzina jest dla mnie wszystkim - podkreśla pan Jacek. - Momentami czuję się bezsilna - dodaje pani Małgorzata.

Małżeństwo wkłada całe swoje serce, żeby stworzyć dla swoich dzieci przytulny dom, a przecież dobro... powraca! I choć obecne w nim problemy i niespodzianki, jakie mogą wyjść w trakcie remontu, przeraziłyby niejednego budowlańca, to decyzja jest pozytywna. - Wyremontujemy wasz dom - ogłasza Katarzyna Dowbor.

Kiedy architekt Martyna Kupczyk, kierownik ekipy budowlanej Wiesław Nowobilski i ich pomocnicy pracują w pocie czoła, rodzina odpoczywa na wakacjach. Jak reaguje na ukazujące stan prac wideo? - No jak na razie to jedna wielka ruina - ocenia pani Małgorzata. - Jest to obraz, który budzi we mnie nadzieję - mówi z kolei pan Jacek.

Katarzyna Dowbor zaplanowała dla rodziny wiele atrakcji. Na początek zwiedzanie z przewodnikiem Zamku Ogrodzieniec w Podzamczu. Ku radości wszystkich wycieczka odbywa się bryczką, a w jej trakcie dzieciom udało się znaleźć pluszowe dinozaury. - Miały przeolbrzymią radochę. Można zapomnieć o wszystkich problemach i troskach. Przeżyliśmy cudowną przygodę - podkreśla ich mama.

Wiedząc o artystycznych zamiłowaniach rodziny, prowadząca zorganizowała także warsztaty ceramiczne. - Wszyscy angażowali się w pracę i zabawę. Było rewelacyjnie. Będziemy mieli piękne pamiątki w naszym nowym domu - cieszy się pan Jacek.

Pomimo wielu niewiadomych, remont przebiega bardzo sprawnie. Martyna Kupczyk ma więc czas, aby przyszykować niespodziankę dla rodziny. Dlatego spotyka się ze znajomymi małżeństwa, aby wspólnie przygotować dekoracje do pokoju Daniela. To kolaże z prac dzieci z miejskiego przedszkola. - To jest bardzo kochająca rodzina. Takim ludziom warto pomagać - mówi sąsiadka, pani Henryka.

Choć rodzina spędziła niezapomniane wakacje, to niezwykle cieszy się na powrót do mieszkania. - Wszędzie jest dobrze, ale w domu jest jednak najlepiej - mówi pani Małgorzata. - Jest niepewność olbrzymia, ale i radość - dodaje jej mąż.

Czy pan Jacek odetchnie, kiedy przekroczy próg swojego lokum? Co o remoncie powie jego żona? Jak na odnowione mieszkanie zareagują dzieci?

Deccoria.pl

Przeczytaj również

REKLAMA
REKLAMA

Dodaj komentarz

REKLAMA

Wasze komentarze (0)

Brak komentarzy

Polecane artykuły

Ostatnio spodobało się

Informacja

Nie możesz dodać komentarza do tej treści. To okno zamknie się automatycznie za 3 sekundy.

Edytuj komentarz

Usuń komentarz

Czy na pewno chcesz usunąć komentarz do artykułu "„Nasz nowy dom” - odcinek 214: Częstochowa"? Tej operacji nie można cofnąć.

Wyślij mailem

Informacja

Zgłoś nadużycie

Informacja

To okno zamknie się automatycznie za 3 sekundy.
REKLAMA

Wyłącz to powiadomienie

Nie będziesz już więcej otrzymywać powiadomień do tego zdarzenia.
Państwa przeglądarka jest nieaktualna. Aby zapewnić większe bezpieczeństwo, wygodę i komfort użytkowania w tej witrynie, proszę zaktualizować swoją przeglądarkę.
Polub nas, aby otrzymywać niezliczone pomysły wprost na swoją tablicę!

Edycja zdjęcia

Obróć

Informacja

Zaloguj się

Newsletter

Zapisz się do newslettera, aby otrzymywać najciekawsze artykuły oraz inspiracje z serwisu Deccoria.pl

Powiadomienia

Informacja

Nie możesz wykonać tej akcji. To okno zamknie się automatycznie za 3 sekundy.