Spis treści:
- Przy ilu stopniach na zewnątrz powinno się włączyć ogrzewanie?
- Zbyt długie zwlekanie z ogrzewaniem może skończyć się wilgocią
- Jak przygotować grzejniki do sezonu grzewczego, by płacić mniej za ciepło?
Przy ilu stopniach na zewnątrz powinno się włączyć ogrzewanie?
Nie ma jednej temperatury, przy której każdy powinien od razu odkręcić kaloryfery. Dużo zależy od budynku. Mieszkanie w starej, nieocieplonej kamienicy będzie wychładzać się szybciej niż lokal w nowym, dobrze zaizolowanym bloku. Znaczenie ma też położenie mieszkania i to, ile ciepła zatrzymują ściany.
Orientacyjnie przyjmuje się, że w starszych budynkach ogrzewanie może być potrzebne już wtedy, gdy temperatura na zewnątrz spada do około 15-17°C. W nowszych, dobrze ocieplonych obiektach, można zwykle poczekać do momentu, gdy na termometrze pojawi się około 12-15°C. To jednak tylko orientacyjne wartości.
Najlepiej obserwować nie tylko termometr za oknem, ale przede wszystkim ten w mieszkaniu. W sezonie jesienno-zimowym temperatura w użytkowanych pomieszczeniach nie powinna długotrwale spadać poniżej 16°C. Za komfortową temperaturę w pokojach często uznaje się około 20°C. W sypialni może być chłodniej - około 17°C - natomiast w kuchni wystarczy zwykle 18°C. Łazienka powinna być cieplejsza, najlepiej na poziomie około 21-22°C.
Sezon grzewczy w bloku nie zaczyna się konkretnego dnia
W Polsce nie ma jednej daty rozpoczęcia sezonu grzewczego. Przepisy określają go jako okres, w którym warunki atmosferyczne wymagają ciągłego dostarczania ciepła do ogrzewania budynków. Nie znajdziemy w nich jednak konkretnego dnia, w którym kaloryfery powinny zostać włączone.
W bloku decyzję podejmuje zarządca, spółdzielnia albo wspólnota mieszkaniowa. W praktyce często bierze się pod uwagę kilka kolejnych chłodnych dni. Można spotkać się z zasadą, że ogrzewanie uruchamia się, gdy temperatura na zewnątrz utrzymuje się poniżej 10°C przez co najmniej trzy dni. Nie jest to jednak sztywny ustawowy próg, którego musi przestrzegać każdy zarządca.
Jeżeli w mieszkaniu robi się zimno wcześniej, mieszkańcy mogą zgłosić potrzebę uruchomienia ogrzewania. Nie trzeba więc czekać na konkretną datę, jeśli warunki w lokalu wyraźnie się pogarszają.
Zbyt długie zwlekanie z ogrzewaniem może skończyć się wilgocią
Zakręcenie kaloryferów na kilka chłodniejszych dni nie musi być problemem. Gorzej, jeśli mieszkanie przez dłuższy czas jest mocno wychłodzone. Wtedy łatwiej o wzrost wilgotności i skraplanie się pary wodnej na zimnych powierzchniach.
Widać to najczęściej na szybach, w narożnikach ścian czy w miejscach, w których powietrze słabo krąży. Jeśli taki stan utrzymuje się długo, pojawiają się warunki sprzyjające rozwojowi pleśni.
Dlatego oszczędzanie na ogrzewaniu nie powinno polegać na tym, żeby jak najdłużej siedzieć w zimnym mieszkaniu. Lepiej utrzymywać umiarkowaną temperaturę i pilnować wilgotności, niż później walczyć z zawilgoconymi ścianami.
Dobrym pomysłem jest kupienie prostego higrometru. Za prawidłowy poziom wilgotności w mieszkaniu przyjmuje się około 40-60 proc., a okolice 50 proc. są dobrym punktem odniesienia. Jeżeli wskazania regularnie przekraczają 60 proc., warto przyjrzeć się zarówno temperaturze, jak i sposobowi wietrzenia.
Jesienią nie trzeba przy tym trzymać okna uchylonego przez pół dnia. Lepiej wietrzyć krótko, ale intensywnie. Dzięki temu wilgotne powietrze zostanie wymienione, a mieszkanie nie zdąży się mocno wychłodzić.
Jak przygotować grzejniki do sezonu grzewczego, by płacić mniej za ciepło?
Zanim na dobre zaczniemy korzystać z ogrzewania, warto sprawdzić kilka rzeczy. Nie zajmuje to dużo czasu, a pozwala uniknąć sytuacji, w której kaloryfer niby działa, ale mieszkanie nadal jest chłodne.

- Wyczyść grzejnik. Po kilku miesiącach przerwy na kaloryferze i między jego żeberkami może być sporo kurzu. Najpierw warto go dokładnie odkurzyć, a później umyć i wysuszyć.
- Sprawdź głowicę i zawór. Przekręć głowicę i zobacz, czy działa bez problemu. Jeśli grzejnik pozostaje zimny mimo odkręcenia zaworu, przyczyną może być między innymi zapowietrzenie.
- Posłuchaj, jak pracuje grzejnik. Bulgotanie, szumy czy wyraźnie zimne fragmenty kaloryfera mogą oznaczać problem z instalacją. W bloku najlepiej zgłosić to administracji lub zarządcy, zamiast samodzielnie rozkręcać instalację.
- Nie zasłaniaj kaloryfera. Grube zasłony, meble ustawione tuż przy grzejniku czy suszące się na nim ubrania utrudniają rozchodzenie się ciepła po pomieszczeniu. Warto zostawić wokół niego trochę wolnego miejsca.
- Nie ustawiaj głowicy od razu na maksimum. Wyższa cyfra na głowicy nie oznacza, że grzejnik nagle zacznie działać z większą mocą. Głowica reguluje dopływ ciepłej wody zależnie od temperatury w pomieszczeniu. Dlatego lepiej ustawić temperaturę, którą rzeczywiście chcemy mieć, i pozwolić ogrzewaniu spokojnie pracować.
- Sprawdź okna i drzwi. Nieszczelne okna albo drzwi mogą sprawić, że ciepło będzie uciekać szybciej, a ogrzewanie będzie musiało pracować dłużej. Przed sezonem warto więc sprawdzić stan uszczelek.
Z ogrzewaniem jesienią nie ma sensu ani przesadnie się spieszyć, ani czekać do momentu, w którym w mieszkaniu robi się naprawdę zimno. Najlepszym sygnałem jest temperatura wewnątrz lokalu. Jeśli zaczyna spadać, a wraz z nią rośnie wilgotność, to znak, że dalsze oszczędzanie na zakręconych kaloryferach może się po prostu nie opłacać.
Warto też pamiętać, że niższy rachunek nie musi oznaczać jak najniższej temperatury. Czyste i odsłonięte grzejniki, sprawne zawory, szczelne okna, rozsądne wietrzenie i utrzymywanie umiarkowanego ciepła pozwalają ograniczyć straty bez robienia z mieszkania lodówki.
Źródło: deccoria.pl












