Spis treści:
Czym jest czarna plamistość róż?
Jeśli w zeszłym sezonie na liściach róży zauważaliśmy czarne plamki, a krzew nagle, przedwcześnie się ogołocił i słabo kwitł, możemy być niemal pewni, że w tym roku problem się nasili. Oczywiście, będzie tak, jeśli nie podejmiemy żadnego działania. Objawy te są charakterystyczne dla najgroźniejszej choroby róż – czarnej plamistości powodowanej przez grzyby Diplocarpon rosae. Ich trwałe zarodniki mogą przetrwać najgorsze mrozy i przezimować na chorych pędach, opadłych liściach oraz glebie.
Czarna plamistość róż na początku sezonu pozostaje niezauważona. Grzyb zimuje w otoczeniu krzewu, ale zaczyna się rozprzestrzeniać, gdy są ku temu sprzyjające warunki. Jakie? Przede wszystkim wysoka wilgotność powietrza wynikająca z częstych opadów deszczu oraz umiarkowana temperatura (15-25°C). Choroba ta najczęściej atakuje róże, które są gęsto posadzone oraz zarośnięte chwastami.
Wiemy już, czym jest czarna plamistość róż. Dla porządku podsumujmy, jakie daje objawy:
- Jasnobrunatne plamy, które ciemnieją i z czasem stają się czarne. Są zaokrąglone, mają nieregularne brzegi oraz średnicę 2-12 mm. Widoczne są na górnej stronie liści i zlewają się ze sobą;
- Porażone tkanki żółkną;
- Liście przedwcześnie, masowo opadają. Chora róża często już w sierpniu jest całkowicie ogołocona;
- Na pędach pojawiają się czerwonawe plamy;
- Osłabiony krzew wolno rośnie, wytwarza mało kwiatów i jest podatny na przemarzanie zimą.
Jak chronić róże przed czarną plamistością? Fot. boyloso/123RF.com
Przeczytaj również: Zimowe przycinanie budlei Dawida. Zrób to dobrze, krzew będzie uginał się od kwiatów
Naturalny sposób na czarną plamistość róż
Ogrodnicy, którzy mieli problem z czarną plamistością w zeszłym sezonie, nie powinni czekać do wiosny, aby zacząć zabiegi ochronne. Już na przedwiośniu można zabezpieczyć róże przed tą niebezpieczną chorobą. Zastanawiasz się, jak to zrobić?
Czarnej plamistości można przeciwdziałać na kilka sposobów. Ważne jest, aby starannie oczyścić okolicę krzewu z opadłych liści i innych resztek roślinnych (nie wyrzucajmy ich na kompost, tylko do bioodpadów). Pozbądźmy się również pędów, na których widoczne są niepokojące zmiany – mogą one stanowić źródło infekcji. Pamiętajmy, aby zdezynfekować narzędzia zarówno przed, jak i po zabiegu. W sezonie unikajmy moczenia liści w czasie podlewania.
Co jeszcze możemy zrobić? Już na przedwiośniu zastosujmy naturalny sposób na czarną plamistość róż, czyli zwykłe mleko. Najlepsze byłoby surowe, niepoddane żadnej obróbce – prosto od krowy, ale sprawdzi się też pasteryzowane (nie używajmy UHT) zawierające 3,2% tłuszczu. Rozcieńczamy je wodą w stosunku 1:5 (1 część mleka na 5 części wody) i przelewamy do butelki z atomizerem.
Takim roztworem dokładnie spryskujemy róże co 2-3 tygodnie. Zabieg ma charakter profilaktyczny, możemy jednak przeprowadzać go również przy pierwszych objawach infekcji. W takiej sytuacji zwiększamy częstotliwość stosowania rozcieńczonego mleka, wykonując oprysk co tydzień. W odróżnieniu od chemicznych środków grzybobójczych produkt ten nie zaszkodzi glebie ani pożytecznym owadom.
Źródło: deccoria.pl
Przeczytaj również:
Luty jest ważny dla rododendronów. Pamiętaj o jednym zabiegu, by zakwitły wiosną
Masz bez w ogrodzie? Pamiętaj o tym zimą, krzew rozkwitnie jak nigdy wcześniej
6 nieoczywistych nawozów do lawendy. Gromadź teraz i wykorzystaj wiosną