Spis treści:
- Kiedy jest najlepszy czas na wybudzenie pelargonii po zimie
- Jak wybudzać pelargonie po zimie - ważne są poszczególne kroki
- Przygotuj odżywkę i podlewaj pelargonie
Kiedy jest najlepszy czas na wybudzenie pelargonii po zimie
Te popularne kwiaty balkonowe to rośliny krótkiego zimowania. Odpowiedni moment na jego zakończenie jest wtedy, kiedy dzień realnie się wydłuża. Najlepszy czas na wybudzanie pelargonii to koniec stycznia i początek lutego. W tym okresie dzienne światło jest już wyraźnie dłuższe, a to uruchamia fotosyntezę. Roślina odczuwa zmianę i reaguje.
Wcześniejsze wybudzanie poskutkuje słabymi, cienkimi pędami. Będą blade i nienaturalnie wydłużone. Roślina w takich warunkach rośnie, ale nie buduje jakości. Męczy się, bo brakuje jej energii ze światła. W efekcie gorszy jest pokrój i mniejsze kwitnienie. Z kolei zbyt późne obudzenie przenosi obfite kwitnienie na koniec wiosny lub początek lata. Rośliny wypuszczą kwiaty, ale okres ich kwitnienia się skróci.
Warunki zimowania decydują o tempie budzenia. Egzemplarze trzymane w chłodnym, jasnym miejscu reagują spokojniej. Wymagają łagodniejszego podnoszenia temperatury. Energia zmagazynowana w tkankach jest ograniczona, a metabolizm po zimie wolny. Gwałtowne przeniesienie do ciepłego pokoju powoduje stres. Szok termiczny osłabia pędy i ułatwia infekcje. Dlatego temperaturę podnosimy stopniowo i zawsze z dostępem do światła rozproszonego.
Dlaczego to działa? Światło steruje rytmem wzrostu przez fitohormony. Temperatura reguluje tempo oddychania i zużycie zapasów. Zgranie obu bodźców pozwala roślinie odbudować liście, zanim zaczniemy mocniej podlewać i nawozić. To decyduje nie tylko o kwitnieniu, ale również o kondycji rośliny i jej odporności na choroby i szkodniki.
Początek lutego to dobry czas na wybudzenie pelargonii z zimowego snu. Fot. hummersallad/123RF.com
Przeczytaj również: W lutym przesadź fuksję. Cudnie zakwitnie, a choroby będą się trzymać z daleka
Jak wybudzać pelargonie po zimie - ważne są poszczególne kroki
Wybudzanie pelargonii po zimie nie jest trudne, ale wymaga trzymania się kilku zasad. Najważniejsze elementy tego zabiegu to termin i stopniowe podwyższanie temperatury. Koniecznie zachowaj kolejność poniższych kroków:
Krok 1: Najpierw światło i lekko wyższa temperatura. Przenieś rośliny do jaśniejszego miejsca. Idealny jest parapet z ekspozycją południową lub wschodnią. Temperatura na start powinna wynosić około 12-15°C. Zmieniaj warunki małymi skokami. Dzięki temu ograniczysz stres i unikniesz wiotkich, szukających słońca przyrostów. To przygotowuje tkanki do intensywniejszej pracy.
Krok 2: Przegląd i higiena pelargonii. Usuń zaschnięte liście i uszkodzone pędy. Wytnij cienkie, zbyt długie przyrosty, które powstały przy małej ilości światła. Taki materiał jedynie obciąża roślinę, marnując jej zapasy. Oczyszczenie poprawia przewiew i doświetlenie wnętrza kępy. To zmniejsza ryzyko szarej pleśni i zgnilizn.
Krok 3: Podlewanie dopiero po sygnałach wzrostu i zawsze oszczędnie. Od końca stycznia lekko zwiększaj częstotliwość nawadniania. Ziemia powinna być tylko wilgotna, a nigdy mokra. Zbyt duża ilość wody przy jeszcze ospałych korzeniach prowadzi do ich gnicia. Z kolei zbyt mała zatrzyma regenerację liści. Pilnuj równowagi, bo woda napędza transport składników, ale też ułatwia rozwój patogenów, jeśli tworzy zastoje.
Krok 4: Właściwe cięcie pelargonii na początku marca. Skrócenie pędów nad 3-5 pąkiem pobudza rozkrzewianie. Roślina uruchamia pąki boczne i zagęszcza pokrój. To prosta droga do większej liczby kwiatostanów. Pelargonia lepiej kwitnie, bo ma więcej miejsc generujących pąki. Cięcie po fazie wstępnego doświetlenia jest bezpieczniejsze. Tkanki goją się szybciej, a nowe pędy startują silniej.
Krok 5: Delikatne nawożenie dopiero po ruszeniu wegetacji. Na starcie stosuj mniejsze dawki niż na etykiecie. Celem jest wsparcie, a nie pompowanie azotem. Przy małej masie liściowej roślina i tak nie wykorzysta pełnej porcji. Nadwyżka zasala podłoże i osłabia korzenie. Zacznij od połowy dawki, a dopiero po kilku podlewaniach przejdź do standardowej. Tak unikniesz poparzeń korzeni u świeżo obudzonej rośliny.
Z cięciem pelargonii po zimowaniu poczekajmy do marca. Fot. sleepyhobbit/123RF.com
Przygotuj odżywkę i podlewaj pelargonie
Zbyt wczesne nawożenie zaszkodzi pelargoniom, ale warto sięgnąć po łagodną, domową odżywkę z obierek ziemniaków. Ten naturalny i nieagresywny sposób przyspieszy zazielenienie się rośliny i ułatwi start wzrostu. Odpadki po ziemniakach zawierają cenne mikro i makroelementy, które łagodnie wesprą uprawę, gdy korzenie wciąż jeszcze są wrażliwe. Taka odżywka dostarcza im potas, fosfor, magnez i wapń, dzięki czemu wspiera budowę nowych tkanek i zapewnia równowagę gospodarki wodnej.
Aby przygotować domową odżywkę do pelargonii, zblenduj 100 g obierek z ziemniaków z litrem wody. Tak przygotowaną miksturę przelej do czystego słoika i dokładnie zakręć, po czym odstaw na trzy dni. Dla lepszego efektu możesz co jakiś czas wstrząsnąć słoikiem, aby składniki obierki oddały wodzie jak najwięcej składników odżywczych. Po upływie trzech dni przecedź całość przez sitko lub gazę.
Jak używać takiego domowego zasilacza? Podlej powstałym płynem pelargonie raz na trzy tygodnie. Odżywka z obierek ziemniaczanych jest delikatna i naturalna, z całą pewnością nie zaszkodzi roślinom. Stosuj ją zamiast zwykłego podlewania, pamiętając, by nie przelać wybudzanej rośliny. To stary, prosty sposób na zasilenie pelargonii, który doskonale wpisuje się w zasady zero waste.
Źródło: deccoria.pl
Przeczytaj również:
Balkon będzie cały w petuniach i surfiniach, a nie wydasz majątku. Wystarczy dobrze posiać kwiaty
Kiedy przenieść sztobry hortensji do ogrodu? Wypuszczone listki jeszcze tego nie sygnalizują
6 nieoczywistych nawozów do lawendy. Gromadź teraz i wykorzystaj wiosną