Albicja jedwabista - skąd pochodzi i jak wygląda jedwabne drzewo?
Albicja jedwabista (Albizia julibrissin) pochodzi z Azji. Naturalnie rośnie między innymi w Chinach, Japonii Korei i Iranie. W cieplejszym klimacie potrafi osiągnąć nawet kilkanaście metrów długości, ale w Polsce zwykle jest znacznie mniejsza.
To jedno z tych drzew, które trudno pomylić z czymkolwiek innym. Ma szeroką, parasolowatą koronę i bardzo charakterystyczne liście przypominające mimozę albo paproć. Są podwójne pierzaste, lekkie wizualnie i reagują na światło - wieczorem składają się ku dołowi. Właśnie dlatego albicję nazywa się czasem "śpiącym drzewkiem".
Największe jednak wrażenie albicja robi podczas kwitnienia. Latem na końcach pędów pojawiają się puszyste, biało-różowe kwiatostany zbudowane głównie z długich pręcików. Z daleka wyglądają jak jedwabne pompony albo pudrowe obłoki zawieszone nad liśćmi. Dodatkowo wydzielają słodki zapach przyciągający owady zapylające.

A co z tym świeceniem w ciemności? Niektóre sklepy i wpisy internetowe sugerują, że kwiaty albicji fluorescencyjnie świecą nocą. To jest mit, ta roślina nie ma takich właściwości. W każdej jednak "plotce" kryje się ziarno prawdy. Efekt świecenia albicji wynika z jej jasnych, delikatnych kwiatów odbijających światło o zmroku. Stąd można mieć wrażenie, że faktycznie świeci w ciemności.
Wymagania i uprawa albicji
Największym problemem w uprawie albicji w Polsce nie jest podlewanie ani nawożenie. To mróz. Drzewo wygląda egzotycznie i rzeczywiście ma dość egzotyczne wymagania. Potrzebuje dużo słońca, ciepła i miejsca osłoniętego od zimnych wiatrów.
Albicja źle znosi morką, ciężką ziemię. W takim podłożu korzenie mogą zacząć gnić dość szybko, zwłaszcza zimą. Znacznie lepiej radzi sobie w glebie lekkiej, przepuszczalnej i umiarkowanie wilgotnej. Co ciekawe, krótkie przesuszenie znosi lepiej niż nadmiar wody.
Oznacza to, że albicji nie warto sadzić "gdziekolwiek". Najlepiej rośnie przy południowej ścianie domu, w osłoniętym patio albo w miejscu, gdzie szybko nagrzewa się ziemia. Im cieplejszy mikroklimat, tym większa szansa na dobre kwitnienie i bezproblemowe zimowanie.
W chłodniejszych regionach Polski bezpieczniejsza bywa uprawa w dużej donicy. Roślinę można wtedy wystawiać latem na taras lub do ogrodu, a przed nadejściem mrozów przenieść do jasnego, chłodnego pomieszczenia.
Warto też wiedzieć, że nie każda albicja ma podobną odporność na mróz. Są odmiany mniej odporne i nienadające się do sadzenia w gruncie, ale jest wyjątek w postaci 'Rosea' - ta odmiana albicji może wytrzymać krótkotrwałe spadki temperatur nawet do - 25 stopni Celsjusza.
Przy uprawie albicji najwięcej problemów wynika zwykle z kilku błędów:
- sadzenia drzewka w ciężkiej, stale mokrej glebie, przez co korzenie zaczynają chorować;
- wybierania zacienionego miejsca, co osłabia kwitnienie i wzrost;
- zbyt intensywnego podlewania młodych roślin "na zapas";
- zbyt późnego nawożenia azotem pod koniec lata, przez co pędy nie zdążają zdrewnieć przed zimą;
- pozostawiania młodych egzemplarzy bez zabezpieczenia na mróz.
Młode egzemplarze albicji wymagają zabezpieczenia przed zimą praktycznie zawsze. Zaleca się usypanie kopczyka wokół pnia i osłonięcie rośliny np. słomą lub agrowłókniną. Nawet jeśli część nadziemna przemarznie, albicja potrafi odbić z korzeni.
Kiedy i jak przycinać albicję, aby obficie kwitła?
Albicja naturalnie tworzy bardzo efektowną koronę, dlatego nie wymaga regularnego, mocnego cięcia. To dobra wiadomość dla osób, które nie przepadają za corocznym formowaniem drzew.
Nie oznacza to jednak, że można całkowicie zapomnieć o użyciu sekatora. Wiosną warto usuwać pędy uszkodzone, przemarznięte albo rosnące do środka korony. Dzięki temu światło lepiej dociera do wnętrza drzewa, a korona zachowuje lekki, parasolowaty pokrój.
Najlepszy moment na cięcie przypada przed rozpoczęciem intensywnej wegetacji, czyli wczesną wiosną. Nie powinno się robić tego jesienią. Świeżo pobudzone do wzrostu pędy mogłyby nie zdążyć zdrewnieć przed nadejściem mrozów.
Istotna jest jeszcze jedna rzecz: albicja kwitnie na pędach jednorocznych. Oznacza to, że umiarkowane cięcie może pobudzać roślinę do tworzenia nowych przyrostów i bardziej obfitego kwitnienia. Problem zaczyna się wtedy, gdy ktoś przytnie ją zbyt agresywnie. Wtedy drzewo skupia energię na odbudowie pędów zamiast na kwiatach.

W przypadku młodych roślin cięcie ma jeszcze jeden cel - pomaga zbudować stabilną konstrukcję korony. Usuwa się wtedy gałęzie krzyżujące się albo rosnące w niekorzystnym kierunku. Lepiej robić to stopniowo niż jednorazowo mocno skracać całe drzewo.
A teraz nieco gorsza wiadomość dla ciekawskich efektu świecenia w ciemności. Na pierwsze kwiat czasem trzeba poczekać kilka sezonów. Albicja często zaczyna kwitnąć dopiero osiągnięciu odpowiedniej wielkości i wieku, zwykle po około trzech latach uprawy, chociaż zdarza się czasem, że zakwitnie już po dwóch sezonach.
Albicja kwitnie latem - najczęściej od lata do sierpnia, czasem aż do września, jeśli jest ciepło. I właśnie wtedy o zmierzchu pojawia się efekt "świecenia". To nie jest prawdziwa luminescencja jak u robaczków świętojańskich, tylko optyczne wrażenie: jasnoróżowe, jedwabiste kwiaty mocno odbijają resztki światła wieczorem i przez to wyglądają, jakby lekko jarzyły się w półmroku.
Źródło: Deccoria.pl












