Spis treści:
- Czarna plamistość róż
- Sposób na czarne plamy na liściach róż
Czarna plamistość róż
Gdy sadziłam moje pierwsze krzewy, nie miałam pojęcia o jej istnieniu, dopiero znajomy ogrodnik opowiedział mi o chorobie, która zaczyna atakować krzewy niepozornie, a w konsekwencji prowadzi do skrajnego osłabienia rośliny. Czarna plamistość róży wywoływana jest przez grzyb, którego rozwój prowadzi do zakłócenia procesu fotosyntezy oraz licznych zmian skutkujących ograniczeniem wzrostu rośliny, przedwczesną utratą liści oraz osłabieniem odporności m.in. na przemarzanie.
Choć przez wielu początkujących ogrodników czarna plamistość liści kojarzona jest właśnie z liśćmi, w rzeczywistości choroba, postępując, dotyka również pędy oraz pąki kwiatowe. Pierwsze plamy możesz dostrzec na dolnych partiach krzewów wśród najstarszych liści. Z czasem, warto zaznaczyć, że zaskakująco szybko, zarodniki grzyba przenoszą się na wyższe części i szkodzą całej roślinie.

Podstawą walki z czarną plamistością róży ( Dilocarpon rosae/Marssonina rosae) jest zachowanie określonego poziomu higieny w jej uprawach oraz rezygnacja z odmian najbardziej narażonych na ataki grzyba. Należą do nich np. ' Pink Cameo', 'Baby Baccara', 'Motrea', 'Hanka' oraz odmiany wyhodowane na w krzyżówkach mieszańców róży żółtej (obecnie odchodzi się od praktyki ich stosowania właśnie z uwagi na wysoką podatność na tę groźną chorobę).
Jak poznasz czarną plamistość na liściach róży w ogrodzie? Zwróć uwagę na:
- jasnobrązowe, małe plamki na wierzchniej stronie blaszki liściowej,
- pojawiające się przebarwienia – te z czasem zaczynają zmieniać kolor na ciemny, prawie czarny,
- zwiększanie się rozmiarów przebarwień, ponieważ powstające plamki potrafią się ze sobą łączyć w większe zmiany, zajmując z czasem nawet całą powierzchnię liścia,
- występowanie wokół plam wyraźnych zażółceń,
- przedwczesne opadanie liści (nawet bardzo młodych) z krzewu.
Rozwojowi choroby róż sprzyja wysoka wilgotność utrzymująca się przez dłuższy czas w uprawach. Co więcej, intensywne nasilanie się objawów dostrzeżesz, gdy będziesz dodatkowo zraszać liście różanych krzewów. Jeśli są na nich drobne plamy, zrezygnuj z tego zabiegu, bo w bezpośrednim kontakcie z wodą zarodniki namnażają się szybciej.
Sposób na czarne plamy na liściach róż
Z krzewu na krzew zarodniki grzyba odpowiedzialnego za czarną plamistość liści roznoszą m.in. owady, jednak najszybciej rozprzestrzenia się ona podczas podlewania roślin oraz w czasie długotrwałych opadów deszczu. Czarne plamy to tak naprawdę postępująca martwica tkanek, dlatego ich szybkie rozprzestrzenianie się stanowi realne zagrożenie dla całego krzewu, a nawet całej uprawy.
Na świecie testuje się wiele metod zwalczania zarodników niebezpiecznego grzyba na krzewach: olejek neem, ekstrakty roślinne w tym np. wyciąg z tymianku angielskiego czy olejek z zielonej mięty. Jednak ja od lat wykorzystuję jeden, sprawdzony sposób na czarne plamy na liściach róż, uzyskując podobny efekt, jak przy podaniu środków przeciwgrzybicznych. Dzięki niemu sierpień przestał wreszcie kojarzyć mi się złowróżbnie i zamiast wypatrywać plam na liściach róży, cieszę się ich bajkowym ukwieceniem.

Przepis na oprysk dostałam od znajomego ogrodnika, u którego również sprawdził się on doskonale. Oprysk z octu, będący naturalnym środkiem przeciwgrzybicznym, przygotuj z:
- 4 l odstanej wody,
- 1-1,5 łyżki octu (pamiętaj przy odmierzaniu, że łyżki mogą różnić się wielkością),
- 1-1,5 łyżki oleju roślinnego np. rzepakowego lub słonecznikowego,
- 1-1,5 łyżki mydła naturalnego.
Wszystkie składniki wymieszaj dokładnie ze sobą, zachowując określoną kolejność – najpierw w pojemniku przygotuj odmierzoną porcję wody, a następnie do niej dodaj ocet, mydło i olej. Środek ten możesz stosować profilaktycznie oraz wspomagająco w walce z objawami choroby przez cały sezon od wiosny do jesieni w odstępach tygodniowych.
Podobnie da się wykorzystać roztwór mleka przygotowany na bazie wody. Podawanie go roślinom w odstępach tygodniowych pozwoli ci opóźnić postęp choroby i jej rozprzestrzenianie się na pobliskie rośliny. Wystarczy, że do odmierzonych 2 części wody dodasz 1 część mleka i środek do oprysku profilaktycznego lub wspomagającego walkę z plamistością róż gotowy.
Skąd pewność, że na liściach rozwinęła się czarna plamistość, a nie mączniak? Zajrzyj pod spód blaszki liściowej. Nie ma tam charakterystycznego, mącznego nalotu? W takim razie werdykt jest jeden.
Oprócz oprysku w uprawie róż zadbałam o odpowiednie warunki uprawy, czyli prawidłową cyrkulację powietrza wewnątrz i wokół krzewu, a także regularnie sprzątam pod roślinami, by nie zalegały tam opadłe liście. Zainfekowane pędy usuwam i niszczę, pilnując, by zarodniki nie mogły przedostać się nigdzie indziej. Dzięki temu „odczarowałam sierpień” i teraz znów cieszę się pięknem kwitnących krzewów bez strachu o ich kondycję.
Źródło: deccoria.pl












