Spis treści:
- Jak prawidłowo podlewać pomidory po posadzeniu?
- Nawożenie pomidorów - jak uniknąć przenawożenia azotem?
- Prowadzenie pomidorów na jeden, dwa lub trzy pędy - który sposób wybrać?
- Opryski ochronne na pomidory
Jak prawidłowo podlewać pomidory po posadzeniu?
Po posadzeniu pomidory trzeba podlać solidnie, ale później nie warto lać wody codziennie "na wszelki wypadek". Lepsze jest rzadsze, ale głębsze podlewanie, dosięgające korzeni. Gdy wilgoć dostaje się niżej, roślina staje się odporniejsza na krótkie przesuszenie.
W gruncie zwykle sprawdza się podlewanie co kilka dni, zależnie od pogody i rodzaju gleby. Można przyjąć orientacyjną ilość wody pod jedną roślinę w granicy 2-4 litry. Na lekkiej, piaszczystej ziemi trzeba podlewać częściej, na cięższej i ściółkowanej - rzadziej. Przy uprawie pomidorów w donicach sytuacja wygląda inaczej: podłoże nagrzewa się i wysycha szybciej, więc pomidory często wymagają podlewania codziennie albo co 1-2 dni.
Zbierzmy najważniejsze zasady podlewania pomidorów:
- podlewaj pod korzeń, nie po liściach;
- rób to rano albo wieczorem;
- unikaj moczenia całej rośliny, bo wilgoć na liściach sprzyja chorobom grzybowym;
- utrzymuj ziemię lekko wilgotną, ale nie mokrą;
- ściółkuj słomą, skoszoną trawą lub kompostem, żeby ograniczyć parowanie.
Pomidory po posadzeniu potrzebują dokładnego podlania, a w czasie kwitnienia i owocowania korzystają ze stałego dostępu do wody. Jednocześnie zaleca podlewanie u podstawy roślin, nie po liściach, bo to ogranicza ryzyko chorób grzybowych.
Najgorszy schemat to raz przesuszyć pomidory na wiór, a potem zalać je ogromną ilością wody. Takie skoki wilgotności sprzyjają pękaniu owoców i problemom z pobieraniem składników pokarmowych. Lepiej podlewać równo, ale bez tworzenia błota.
Nawożenie pomidorów - jak uniknąć przenawożenia azotem?
Pomidory są "żarłoczne", ale nie oznacza to, że trzeba je ciągle zasilać nawozami azotowymi. Owszem, azot jest potrzebny na starcie, bo pomaga budować liście i pędy, ale jego nadmiar obraca się przeciwko plonom - roślina robi się bujna, ciemnozielona, liściasta, a owoców jest mniej albo dojrzewają później.
University of Minnesota Extension zwraca uwagę, że zbyt dużo azotu późno w sezonie może ograniczać lub opóźniać owocowanie. Azot jest składnikiem ruchliwym w glebie, dlatego najlepiej podawać go wtedy, gdy rośliny faktycznie mogą go wykorzystać.
Po posadzeniu nie trzeba od razu mocno nawozić pomidorów, jeśli ziemia była dobrze przygotowana kompostem lub dojrzałym obornikiem. Pierwsze zasilanie można wykonać po około 7-14 dniach, kiedy roślina się przyjmie. W późniejszym okresie lepiej wybierać nawozy przeznaczone do pomidorów, w których potasu jest więcej niż azotu. Potas wpływa na kwitnienie, dojrzewanie, smak i wielkość owoców.
Jak objawia się nadmiar azotu w przypadku pomidorów?
- Bardzo ciemnozielone liście;
- mocny wzrost pędów kosztem kwiatów;
- zwijanie liści ku dołowi;
- opóźnione owocowanie;
- większa podatność na choroby;
- pękanie owoców przy nierównym podlewaniu.
Dobrym wsparciem po posadzeniu może być oprysk siarczanem magnezu, znanym też jako sól Epsom. Stosuje się go szczególnie wtedy, gdy po chłodnych nocach liście żółkną między nerwami albo roślina słabo pobiera magnez. Profilaktycznie można użyć słabszego roztworu, np. 10 g na 1 litr wody, a przy widocznych niedoborach mocniejszego, ok. 20 g na 1 litr wody. Oprysk wykonuj rano lub wieczorem, nigdy w pełnym słońcu.
Z domowych nawozów przy pomidorach dobrze sprawdza się gnojówka z żywokostu, bo dostarcza sporo potasu. Gnojówka z pokrzywy ma więcej azotu, więc lepiej stosować ją ostrożnie i głównie na początku wzrostu. Latem, gdy pomidory kwitną i zawiązują owoce, nie ma sensu pompować ich azotem.
Zatem ogólna zasada nawożenia pomidorów: na początku trochę azotu, później więcej potasu. Jeśli krzak wygląda zdrowo i mocno rośnie, nie dokładaj kolejnych dawek nawozu "bo może będzie więcej pomidorów". Często będzie odwrotnie.
Prowadzenie pomidorów na jeden, dwa lub trzy pędy - który sposób wybrać?
Prowadzenie pomidorów polega na kontrolowaniu liczby pędów. U odmian wysokorosnących regularnie usuwa się tzw. wilki, czyli pędy boczne wyrastające w kątach liści. Jeśli ich nie usuniesz, krzak szybko się zagęści, owoce będą drobniejsze, a w środku rośliny zrobi się wilgotno i duszno. To gotowe warunki dla szarej pleśni, zarazy ziemniaczanej i innych chorób.

Ogrodnicy zalecają często, aby pomidory wysokorosnące prowadzić pionowo i usuwać pędy boczne, bo w przeciwnym razie roślina tworzy masę liściastych, trudnych do podparcia pędów i zajmuje dużo miejsca. Gardeners' World radzi usuwać wilki regularnie, najlepiej wtedy, gdy są jeszcze małe i łatwo dają się wyłamać palcami.
- Prowadzenie na jeden pęd sprawdza się w gruncie, przy gęstszym sadzeniu i przy odmianach wielkoowocowych. Zostawiasz tylko pęd główny, a wszystkie boczne usuwasz. Efekt? Mniej owoców łącznie, ale często są większe, lepiej doświetlone i łatwiejsze do ochrony przed chorobami. To dobry wybór, jeśli masz mało miejsca.
- Prowadzenie na dwa pędy to najbardziej uniwersalny wariant. Zostawiasz pęd główny oraz mocny pęd boczny wyrastający pod pierwszym gronem kwiatowym. Krzak daje więcej owoców niż przy jednym pędzie, ale nadal da się nad nim zapanować. W tunelu i szklarni to często najlepszy kompromis między plonem a przewiewnością.
- Prowadzenie na trzy pędy warto rozważyć, gdy masz dużo miejsca, dobrą ziemię i solidne podpory. Zostawiasz pęd główny, pęd pod pierwszym gronem i jeszcze jeden najniżej położony, silny pęd boczny. Plon może być większy, ale owoce bywają mniejsze, a roślina wymaga lepszego nawożenia, podlewania i przewiewu.
Przy usuwaniu wilków pamiętaj o kilku rzeczach.
- Nie rób tego w deszczu, przy dużej wilgotności ani mokrymi rękami. Ranka po pędzie powinna szybko obeschnąć.
- Najlepiej usuwać wilki rano w suchy dzień.
- Pomidorów karłowych zwykle nie trzeba prowadzić tak ostro - one naturalnie tworzą niższe, bardziej zwarte krzaki.
Wysokie pomidory trzeba też podwiązywać. Możesz użyć palików albo sznurków mocowanych do konstrukcji tunelu. Pętelka przy łodydze musi być luźna, bo pęd będzie grubiał. Za ciasny sznurek potrafi wrzynać się w łodygę, osłabić krzak, a nawet stworzyć miejsce wejścia dla chorób. Najbezpieczniejsze są mocne sznurki, które nie chłoną wilgoci, albo specjalne klipsy do pomidorów.
Opryski ochronne na pomidory
Opryski ochronne na pomidory warto traktować jako profilaktykę, sposób na wzmocnienie rośliny i ograniczenie ryzyka infekcji w trudnym okresie po posadzeniu, zwłaszcza gdy pogoda jest chłodna, mokra i niestabilna.
Największym zagrożeniem dla pomidorów jest wilgoć utrzymująca się na liściach i słaby przewiew. Dlatego zanim sięgniesz po oprysk, zadbaj o podstawy: nie lej wody po liściach, nie zagęszczaj krzaków, usuwaj dolne liście dotykające ziemi, wietrz tunel i nie zostawiaj chwastów między pomidorami.
Wiosną można zastosować delikatne opryski wzmacniające, np. ze skrzypu, pokrzywy, czosnku albo drożdży. Nie należy jednak oczekiwać, że domowe preparaty zatrzymają silną infekcję zarazy ziemniaczanej przy długotrwałych opadach.
W uprawie amatorskiej często stosuje się też preparaty miedziowe, ale zawsze trzeba sprawdzić aktualną etykietę i używać środka dokładnie zgodnie z zaleceniami producenta. Nie pryskaj w pełnym słońcu, w czasie kwitnienia przy intensywnym oblocie owadów ani tuż przed deszczem. Najlepsza pora to wieczór, po oblocie pszczół.
Na co szczególnie uważać?
- Zaraza ziemniaczana - na liściach pojawiają się brunatne plamy, choroba szybko postępuje przy wilgoci.
- Szara pleśń - często wchodzi przez uszkodzenia, zbyt gęste liście i wilgotne miejsca.
- Alternarioza - daje ciemne plamy na liściach, zwykle z koncentrycznymi pierścieniami.
- Mszyce - osłabiają młode rośliny, deformują liście i mogą przenosić choroby.
Jeżeli pomidory rosną w tunelu, codzienne wietrzenie jest równie ważne jak oprysk. Przy temperaturze około 10°C i wyżej można otwierać osłony na dzień, żeby nie robić z tunelu wilgotnej sauny. Duże skoki temperatur i skraplająca się para wodna to prosta droga do problemów.
Co robić w pierwszych tygodniach po posadzeniu pomidorów? Najprostszy plan pielęgnacji wygląda tak:
- Pierwszy tydzień: podlej po posadzeniu, obserwuj rośliny, chroń przed chłodem, nie przesadzaj z nawożeniem. Jeśli zapowiadane są przymrozki, okryj pomidory agrowłókniną, najlepiej na lekkim stelażu, żeby materiał nie dotykał liści.
- Po 7-14 dniach: możesz wykonać pierwsze delikatne nawożenie i ewentualny oprysk magnezem, szczególnie po chłodnych nocach. Zacznij też usuwać pierwsze wilki, jeśli uprawiasz odmiany wysokorosnące.
- Po 2-3 tygodniach: prowadź pomidory na wybraną liczbę pędów, podwiązuj je, kontroluj mszyce i pierwsze objawy chorób. W tunelu pilnuj wietrzenia, a w gruncie ściółkuj podłoże.
- Gdy pojawią się kwiaty: dbaj o regularną wilgotność, nie przesadzaj z azotem, a pod osłonami lekko potrząsaj krzakami, żeby wspomóc zapylanie. W szklarni i tunelu można też poprawić zawiązywanie owoców przez dobre wietrzenie, bo zbyt wysoka wilgotność i upał utrudniają zapylenie.
Pomidory po posadzeniu nie lubią skrajności. Nie chcą ani suszy, ani błota. Nie potrzebują wiadra nawozu, tylko regularnego, rozsądnego zasilania. Nie muszą mieć wszystkich pędów, bo wtedy robi się gąszcz. Jeśli utrzymasz prosty rytm pielęgnacji, krzaki szybciej się przyjmą, będą zdrowsze i dadzą owoce, które naprawdę wynagradzają pracę przy uprawie.
Źrodło: deccoria.pl















