Spis treści:
- Jak gorąca woda działa na choroby i szkodniki krzewów owocowych?
- Jak wykonać zabieg?
- Do gorącej wody dodaj chrzan i podlewaj
Jak gorąca woda działa na choroby i szkodniki krzewów owocowych?
Ta metoda polega na krótkim działaniu wysokiej temperatury na miejsca, w których zimują jaja szkodników i patogeny krzewów owocowych. Jaja mszyc, przędziorków czy wielkopąkowców ukrywają się w pąkach i szczelinach kory. Na przełomie marca i kwietnia zaczną się z nich wykluwać larwy. Gdy polejesz rośliny gorącą wodą, zanim to się stanie, powodujesz w jajach szkodników termiczny wstrząs. Białka w ich komórkach ulegają denaturacji, a delikatne błony i osłony jaj pękają. Organizmy tracą żywotność, a populacja startuje w sezon z dużo niższego poziomu.
Jednocześnie krótki kontakt z wysoką temperaturą osłabia zarodniki mączniaka i innych grzybów, które zimują na powierzchni pędów i łusek pąkowych. To właśnie dlatego jeden prosty zabieg potrafi wyraźnie ograniczyć presję chorób i szkodników na wiele tygodni. Nie spala krzewu, lecz uderza w cele najbardziej wrażliwe o tej porze roku.
Najlepiej potraktuj w ten sposób porzeczkę czarną i czerwoną oraz agrest. To gatunki, które najczęściej cierpią z powodu wielkopąkowca, mszyc i mączniaka. Metoda sprawdza się również na malinach i aroniach, zwłaszcza jeśli w poprzednim sezonie wykazywały oznaki porażenia chorobami lub były atakowane przez szkodniki. W sadzie ten trik możesz wykorzystać również do drzew owocowych, takich jak grusze czy jabłonie.
Kluczowy jest termin: zrób to bardzo wcześnie, w marcu, zanim pąki wyraźnie nabrzmieją. W stanie spoczynku tkanki krzewów lepiej znoszą krótkie podniesienie temperatury, natomiast zimujące formy szkodników są wtedy najbardziej odsłonięte i podatne. Jeśli spóźnisz się z zabiegiem i pąki ruszą, ryzykujesz uszkodzenie ich delikatnych tkanek, a całej metody osłabnie, bo część szkodników zdąży się przemieścić i zacząć żerowanie. Nasi dziadkowie wykonywali ten zapomniany dziś zabieg na przedwiośniu, na początku marca.
Jak wykonać zabieg?
Do wykonania zabiegu potrzebna jest woda gorąca, ale nie wrząca, najlepiej o temperaturze około 70-80°C. Taki zakres nie jest przypadkowy. Wrzątek grozi uszkodzeniem krzewów owocowych, może doprowadzić do poparzeń kory, uszkodzeń miazgi i pąków. Skutkiem bywają nekrozy, pęknięcia kory i słabszy start roślin w sezonie. Natomiast temperatury o 20 stopni niższe nie zaszkodzą roślinom, a skutecznie unieszkodliwią jaja szkodników i patogeny. Dlatego nie doprowadzaj wody do wrzenia, tylko podgrzej ją mocno, ale poniżej 100°C. Gdy przelejesz ją do metalowej konewki, temperatura nieco spadnie i ustabilizuje się w bezpiecznym zakresie, który pozwala działać skutecznie na szkodniki, a jednocześnie chroni tkanki rośliny.
Na polewanie krzewów gorącą wodą wybierz dzień bez mrozu i upewnij się, że gleba wokół krzewów odmarzła. To ważne z dwóch powodów. Po pierwsze, strumień wody będzie się równomiernie rozlewał po pędach i liściach przetrwalnikowych, część ciepła dotrze do podstawy pędów, gdzie również zimują patogeny. Po drugie, odmarznięta gleba szybciej przyjmie nadmiar wody, więc korzenie nie doświadczą nagłego szoku związanego z dłuższym kontaktem z bardzo gorącą kałużą przy szyjce korzeniowej.
Stań blisko krzewu i polewaj pędy równomiernie, z niewielkiej wysokości, przesuwając strumień tak, by każdy fragment został zmoczony tylko raz, ale dokładnie. Nie wracaj kilka razy w to samo miejsce: celem jest krótki, intensywny kontakt, a nie długie kąpanie rośliny. Na każdy krzew wykorzystaj około 5 litrów wody. Ten zabieg przyniesie efekt tylko wtedy, przeprowadzisz go szybko, woda nie będzie za gorąca, a krzew owocowy nie rozpoczął jeszcze wegetacji.
Metodę tę stosuj ostrożnie na krzewach młodych, które mają jeszcze dość płytki system korzeniowy. Aby zwiększyć bezpieczeństwo zabiegu, osłoń nasadę rośliny cienką warstwą wilgotnej ziemi lub kompostu, a ściółkę przesuwaj tak, by gorąca woda nie gromadziła się w jednym punkcie. To zmniejsza miejscowe wahania temperatury przy szyjce korzeniowej i poprawia komfort rośliny po podlaniu. Te proste zasady wynikają bezpośrednio z fizjologii roślin i biologii szkodników. Krótki impuls ciepła szkodzi organizmom o małej masie i słabej termoregulacji, a tkanki zdrewniałych pędów znoszą go dobrze, o ile pąki są jeszcze uśpione.

Do gorącej wody dodaj chrzan i podlewaj
Metodę zwalczania szkodników w zarodku gorącą wodą możesz wzmocnić, dodając do niej wywar z korzenia chrzanu. Zawiera on olejki eteryczne i związki siarkowe o działaniu grzybobójczym. Skutecznie zwalcza amerykańskiego mączniaka agrestu i rdzę wejmutkowo-porzeczkową. Substancja wydziela się podczas uszkodzenia korzeni chrzanu, dlatego w kuchni i w ogrodzie wykorzystujemy tarte warzywo. Aby przygotować wywar, zetrzyj 200 g korzenia chrzanu, zalej niewielką ilością ciepłej wody i odstaw na dobę. Po tym czasie koncentrat dodaj do gorącej wody przed zabiegiem polewania krzewów.
Dzięki temu łączysz dwa mechanizmy: szybkie, fizyczne ograniczenie zimujących form szkodników oraz łagodne, naturalne odkażenie powierzchni pędów. Ten duet bywa szczególnie pomocny, gdy w poprzednim sezonie rośliny padały łupem mączniaka czy mszyc. Wczesnowiosenny zabieg z dodatkiem chrzanu poprawia higienę fitosanitarną krzewów, a jednocześnie pozostaje w pełni ekologiczny i bezpieczny dla gleby oraz późniejszego plonu. To oszczędność czasu, pieniędzy i mniejsza ingerencja w ekosystem twojego ogrodu.
Źródło: deccoria.pl













