Spis treści:
- Jak uratować marniejący skrzydłokwiat?
- Domowy nawóz na pobudzenie kwitnienia skrzydłokwiatu
Jak uratować marniejący skrzydłokwiat?
Słaby wzrost, brak kwitnienia i żółknące liście to wyraźny sygnał, że korzenie skrzydłokwiatu (Spathiphyllum) nie mają się dobrze. Aby pomóc roślinie, musimy zlokalizować źródło problemu - brak odpływu wody z doniczki, a może zbyt ciężka i nieprzepuszczalna ziemia? W pierwszej kolejności sprawdzamy wilgotność i jakość podłoża - jeżeli jest mokre, zbite i nieprzyjemnie pachnie, pora na przesadzenie rośliny.
W tym celu delikatnie wyjmujemy skrzydłokwiat z osłonki wraz z całą bryłą korzeniową. Następnie usuwamy stare podłoże i dokładnie oglądamy system korzeniowy, szukając chorych fragmentów. Jeżeli mamy z tym problem, możemy przepłukać korzenie pod bieżącą wodą - wówczas różnica w kolorze i strukturze tkanek będzie bardziej widoczna. Czystym i ostrym narzędziem usuwamy ciemniejsze, miękkie i śliskie korzenie z zapasem zdrowej tkanki. To też dobry moment na przycięcie chorych i słabych liści.
Uzyskane w ten sposób pędy możemy zamoczyć na 10-15 min w rozcieńczonej herbatce z cebuli - zawarte w niej związki siarki mogą pomóc w ograniczeniu rozwoju grzybów. Wystarczy pokroić 1/4 średniej cebuli w kostkę lub piórka, zalać 0,5 l gorącej wody, przykryć i odstawić do zaparzenia na godzinę. Po tym czasie należy rozcieńczyć powstałą herbatkę 0,5 l miękkiej wody o temperaturze pokojowej i przelać do wąskiego naczynia - lepiej nie moczyć rozety liści, a jedynie podstawę pędu i korzenie.
Po takiej kąpieli musimy dokładnie osuszyć pędy ręcznikiem papierowym, aby usunąć ewentualną wilgoć nagromadzoną wewnątrz rozety. Tak przygotowany skrzydłokwiat jest gotowy do posadzenia w świeżym, lekkim i przepuszczalnym podłożu - wybrany pojemnik koniecznie musi mieć otwory odpływowe na dnie. Co ciekawe, rośliny mające niegdyś problemy z gniciem korzeni dobrze odnajdują się w uprawie semi-hydroponicznej, gdzie zamiast podłoża organicznego wykorzystuje się porowaty materiał, np. keramzyt.
Doniczkę ze skrzydłokwiatem stawiamy w jasnym miejscu z rozproszonym światłem. Bezpośrednie, ostre słońce może przypalać i odbarwiać liście, ale z kolei zbyt ciemny kąt może ograniczać wzrost i kwitnienie. Unikajmy też przeciągu i bliskości źródeł ciepła. Jeżeli roślina dość długo walczyła ze skutkami nieprawidłowej pielęgnacji i złych warunków, jej powrót do zdrowia może potrwać nawet kilka- lub kilkanaście tygodni. Wstrzymajmy się z intensywnym nawożeniem do momentu, aż nie zacznie wypuszczać nowych liści - możemy jednak wesprzeć roślinę delikatnymi, domowymi odżywkami.
Domowy nawóz na pobudzenie kwitnienia skrzydłokwiatu
Po 3-4 dniach od przesadzenia skrzydłokwiatu możemy go wzmocnić delikatną ryżową odżywką - to szczególnie ważne w uprawie bezglebowej, ponieważ korzenie nie mają skąd pobierać składników pokarmowych. Woda ryżowa dostarczy roślinie niewielkich ilości azotu, potasu i fosforu, a także wapnia i magnezu, więc ryzyko przenawożenia jest znikome. W przypadku moich roślin najlepiej sprawdza się ten prosty przepis:
- 3 łyżki białego lub brązowego ryżu blenduję na drobny pył.
- Rozdrobniony ryż zalewam 0,5 l gorącej wody, a następnie mieszam i przykrywam, odstawiając na godzinę do zaparzenia.
- Po tym czasie przecedzam roztwór przez drobne sitko wyłożone gazą.
- Otrzymany płyn rozcieńczam z miękką wodą o temperaturze pokojowej w proporcji 1:1.
- Odżywkę przelewam do butelki ze spryskiwaczem i dokładnie zraszam roślinę oraz podstawę pędu - nie zużywam wszystkiego, a pozostałym płynem podlewam także inne rośliny.
Wodę ryżową stosuję co 2-3 tygodnie. Kiedy skrzydłokwiat zacznie wypuszczać nowe liście, stopniowo przechodzę do intensywniejszego nawożenia i wzmacniam go płynnym nawozem do roślin kwitnących lub zielonych w 1/4 dawki zalecanej przez producenta.
Źródło: deccoria.pl













