Spis treści:
- Dlaczego zamiokulkas przestaje rosnąć latem?
- Najczęstsze błędy w pielęgnacji zamiokulkasa
- Trik z "odwróconym podlewaniem" - na czym polega i dlaczego działa?
- Domowa odżywka z żelatyny lub skórek banana - naturalny zastrzyk azotu i potasu
Dlaczego zamiokulkas przestaje rosnąć latem?
Zamiokulkas (Zamioculcas zamiifolia) pochodzi z Kenii i innych rejonów wschodniej oraz południowej Afryki, gdzie pora deszczowa co roku ustępuje miejsca długiej suszy. Bulwiaste kłącze magazynuje w takich warunkach wodę na zapas i pozwala roślinie przetrwać kolejne tygodnie. Sezon wzrostu zamiokulkasa przypada zwykle na okres od kwietnia do sierpnia, kiedy dni są długie i ciepłe.
Roślina przestaje jednak czasem rosnąć właśnie latem - wyższa temperatura i szybciej wysychająca powierzchnia podłoża skłaniają do częstszego podlewania, a to nadmiar wody, nie sam upał, najbardziej mu wtedy szkodzi.
Nie każdy miesiąc bez zmian musi jednak oznaczać problem. Zamiokulkas rośnie bardzo wolno nawet w idealnych warunkach domowych. Kilka tygodni bez nowego liścia latem to po prostu tempo właściwe tej roślinie, nie sygnał kłopotu. Alarmujący jest dopiero całkowity brak nowych liści przez cały sezon wegetacyjny, od wiosny do jesieni, zwłaszcza jeśli w poprzednich latach roślina regularnie je wypuszczała. Prawdziwą przyczyną letniego zastoju są wtedy zwykle najczęstsze błędy w pielęgnacji zamiokulkasa.
Najczęstsze błędy w pielęgnacji zamiokulkasa
Najczęstszym błędem w pielęgnacji zamiokulkasa jest podlewanie na wyczucie, zamiast po sprawdzeniu podłoża. Brak nowego przyrostu bywa niepokojący, dlatego często kończy się częstszym sięganiem po konewkę, a nadmiar wody w doniczce, w której wilgoć i tak znika powoli, prowadzi wprost do gnicia kłącza - liście żółkną wtedy u nasady, a łodygi robią się miękkie.
Podobny odruch pojawia się przy nawożeniu. Dodatkowa dawka nawozu ma pobudzić wzrost, a w praktyce powoduje odkładanie soli mineralnych w podłożu, które uszkadzają mięsiste, wrażliwe kłącze. Zamiokulkas toleruje zasilanie tylko w niewielkich ilościach - raz w miesiącu, w mocno rozcieńczonym roztworze, wyłącznie w sezonie wegetacyjnym. Jesienią i zimą, gdy wzrost naturalnie zwalnia, dawkę można ograniczyć do jednej co dwa, trzy miesiące albo pominąć ją całkowicie.
Rzadziej rozpoznawanym błędem jest przestawienie rośliny w głębszy cień, w przekonaniu, że letnie słońce jej szkodzi. Zamiokulkas rzeczywiście toleruje zacienienie, ale bez dopływu jasnego, rozproszonego światła nie ma z czego budować nowych liści, nawet gdy podłoże i temperatura są odpowiednie. Optymalne stanowisko ma jasne, rozproszone światło, z dala od bezpośrednich promieni słońca, które mogą poparzyć liście.
Trik z "odwróconym podlewaniem" - na czym polega i dlaczego działa?
Trik z odwróconym podlewaniem, czyli nawadnianie od dołu, polega na tym, że wodę wlewa się nie na wierzch podłoża, lecz do naczynia, w którym stoi doniczka z otworami drenażowymi. Metoda ta rozwiązuje problem, który pojawia się, gdy podłoże jest mocno przesuszone - kurczy się ono wtedy i odstaje od ścianek doniczki, więc woda wlana od góry spływa tą szczeliną prosto do otworów w dnie, bez zwilżania bryły korzeniowej. Kłącze zostaje suche, mimo że powierzchnia ziemi wygląda na mokrą.
Podczas nawadniania od dołu woda wnika w podłoże powoli dzięki podciąganiu kapilarnemu i nawilża całą bryłę korzeniową równomiernie, od środka. Dla zamiokulkasa ma to dodatkowe znaczenie - woda nie zalega bezpośrednio przy nasadzie kłącza, czyli w miejscu najbardziej narażonym na gnicie przy klasycznym podlewaniu od góry.
Doniczkę z rośliną wstaw na kilkanaście minut do naczynia z letnią wodą sięgającą mniej więcej połowy jej wysokości. Gdy wierzchnia warstwa podłoża wyraźnie pociemnieje, wyjmij ją i odstaw do odcieknięcia, zanim wróci na swoje miejsce.
Tę metodę połącz naprzemiennie z klasycznym podlewaniem od góry - tylko ten drugi sposób wypłukuje z podłoża nadmiar soli mineralnych, który obciąża roślinę.
Domowa odżywka z żelatyny lub skórek banana - naturalny zastrzyk azotu i potasu
Prawidłowe podlewanie zamiokulkasa ogranicza ryzyko gnicia, ale nie zastępuje właściwego odżywienia rośliny - a to akurat można wesprzeć domową odżywką z żelatyny lub skórek banana, czyli naturalnym zastrzykiem azotu i potasu.
Rozpuszczona w wodzie żelatyna to naturalne źródło azotu. Pół łyżeczki proszku (w wersji bez smaku) rozpuść w szklance ciepłej wody. Odczekaj, aż płyn ostygnie do temperatury pokojowej, i podlewaj nim zamiokulkasa raz w miesiącu w sezonie wegetacyjnym. Takie domowe źródło azotu nie zawiera jednak fosforu ani potasu, więc działa jako uzupełnienie regularnego nawożenia wieloskładnikowego, nie jego zamiennik.
Skórki banana zawierają potas, ale pozostaje on uwięziony w tkance skórki, dopóki ta się nie rozłoży - namoczenie jej na kilka dni w wodzie oddaje do roztworu tylko niewielką jego część. Dodatkowa wilgoć w doniczce zwiększa przy tym ryzyko gnicia kłącza, czyli najczęstszej przyczyny obumierania zamiokulkasa.
Bezpieczniej jest skórkę wysuszyć, zmielić na proszek i wymieszać niewielką jej ilość z wierzchnią warstwą podłoża - potas uwalnia się wtedy powoli, w miarę jak mikroorganizmy glebowe rozkładają tkankę, bez dodatkowej wody w doniczce.
źródło: deccoria.pl













