Spis treści:
- Populacja wróbli maleje
- Dlaczego wróble w zimie są bardziej zagrożone?
- Jak dokarmiać wróble w zimie
Populacja wróbli maleje
Jeszcze kilka dekad temu wróbli było pod dostatkiem. Łatwo je było dostrzec w sporych grupach na polach, jak skubią resztki zbóż. Były też licznymi i stałymi mieszkańcami miast, gdzie nauczyły się żyć obok siedzib ludzkich. Mało kto zauważył, że nagle zaczęły pojawiać się coraz rzadziej. Niestety, dane monitoringowe z Polski pokazują, że zniknęło około 1,5 miliona par lęgowych wróbli w ciągu ostatniej dekady. To spadek o ponad 20 proc. populacji tego gatunku w kraju. Podobne tendencje naukowcy obserwują w całej Europie. W niektórych miastach zachodnich ich liczba spadła o niemal 90 proc. W skali globalnej wróble nadal są liczebne, ale ich dramatyczna utrata w obszarach intensywnie zaludnionych i rolniczych budzi niepokój biologów i miłośników przyrody.
Spadek ten jest skutkiem wielu czynników. Rozwój nowoczesnego rolnictwa doprowadził do ograniczenia dostępności rozsypanego ziarna, które kiedyś było dla wróbli łatwym źródłem pożywienia. Intensywne gospodarowanie terenami miejskimi zmniejszyło ilość miejsc, które nadawałyby się na siedliska tych popularnych niegdyś ptaków. W miastach jest również coraz mniej owadów, które są ważnym źródłem białka, zwłaszcza dla piskląt. Owadów z kolei brakuje ze względu na zanieczyszczenia. Zwraca na to uwagę Radosław Nawrot w serwisie Zielona Interia: "Inne owadożerne ptaki, jak jerzyki, też potrzebują bezkręgowców, ale jeśli ich brakuje, wówczas są w stanie przemieścić się na odległość kilkudziesięciu, stu kilometrów, by je znaleźć. Wróbel tak nie potrafi." To typowy gatunek osiadły, który choć ruchliwy, nie jest stworzony do dalekich wypraw. Trzyma się swoich miejsc i zwyczajów.
Tym małym, powszechnym ptakom sprzyjał lekki bałagan architektoniczny i zaniedbane tereny zielone. Modernizacja budynków i utrata szczelin, w których wróble gniazdowały, ograniczyły im możliwości rozmnażania. Ciasne, małe i sterylne tereny zielone oznaczają dla nich mniej pożywienia i możliwości znalezienia schronienia. Taki stan rzeczy doprowadził do tego, że w ciągu zaledwie pół wieku wróble z pospolitych i wszędobylskich ptaków stały się gatunkiem zagrożonym, wpisanym do Czerwonej Księgi Gatunków Zagrożonych.
Dlaczego wróble w zimie są bardziej zagrożone?
Zima jest szczególnie trudna dla tych niewielkich ptaków z kilku powodów. Przede wszystkim ich metabolizm działa szybciej w niskich temperaturach. Maleńki wróbel musi codziennie spożyć dużo energii, by utrzymać ciepło ciała. Gdy śnieg pokrywa ziemię i ziarno czy owady stają się trudno dostępne, ptaki tracą możliwość żerowania i uzupełniania energii. To prowadzi do zwiększonego ryzyka głodzenia się wróbli w czasie zimy. Ich drobne organizmy nie są w stanie magazynować energii, którą muszą wykorzystać na ogrzanie ciała. Po głodowaniu w ciągu dnia mały ptak nie przetrwa nocy.
Zimą dostępny pokarm oraz woda są lodowate, wróble zużywają wiele energii, żeby je ogrzać lub by roztopić śnieg w celu ugaszenia pragnienia. Zamiast skryć się w zaciszne miejsca, są nieustannie narażone na zimny wiatr, towarzyszący im w czasie poszukiwania pożywienia na otwartych terenach. Nie tylko je to wychładza, ale również naraża na ataki drapieżników, w tym kotów domowych. Przemarznięte i skupione na znalezieniu jedzenia wróble są dla nich łatwym łupem.

Jak dokarmiać wróble w zimie
Choć naturalne źródła pożywienia dla wróbli są dziś ograniczone, człowiek może zrobić bardzo wiele, by pomóc tym ptakom przetrwać zimę. Najważniejsze jest stworzenie stałego, bezpiecznego i odpowiedniego źródła kalorii w okresie, gdy naturalny pokarm jest niewystarczający. W ogrodzie czy na balkonie warto ustawić karmnik w miejscu osłoniętym od silnego wiatru, ale z łatwym dostępem dla ptaków. Zimą jedzenie w karmniku trzeba uzupełniać codziennie, a najlepiej dwa razy dziennie, rano i wieczorem. Właśnie wtedy wróble najbardziej intensywnie poszukują zapasów po nocy i przed nią. Jeśli raz zaczniesz dokarmiać ptaki, nie możesz przestać aż do wiosny. Przyzwyczajone do stałych miejsc karmienia wróble, będą czekały przy karmniku, zamiast szukać jedzenia. To narazi je na straty energii, której już nie zdołają uzupełnić przed nocą.
Najlepsze dla wróbli są nasiona bogate w tłuszcze i energię, które pomagają im przetrwać chłód: słonecznik, mieszanki ziaren zbóż, takie jak pszenica, owies czy gryka. Równie cennym jedzeniem są dla nich kasze, jęczmienna, pęczak czy drobna kasza gryczana. Dla ptaków to energia w łatwo przyswajalnej formie. Zimą lepiej unikać podawania pokarmów wilgotnych, które mogą zamarzać na zimnie albo sprzyjać rozwojowi chorób u ptaków. Regularne czyszczenie karmnika minimalizuje też ryzyko przenoszenia chorób między ptakami, co w zimie, gdy są w większych grupach, ma szczególne znaczenie.
Obok karmnika wróblom warto wystawić poidełko z wodą i pilnować, by nie zamarzała. Pomoże w tym piłeczka pingpongowa lub kawałek drewna, który poruszany wiatrem czy ruchami ptaków będzie wciąż naruszał taflę wody. Poidełko powinno stać w pobliżu karmnika, jednak w takiej odległości, by nie wpadały do niego resztki pokarmu czy odchodów. Jeśli masz ogród i chcesz jeszcze bardziej pomóc wróblom, zostaw w nim gęściejsze zarośla. Zimą będą stanowiły ochronę nie tylko przed wiatrem, ale i schronienie przed drapieżnikami.
Źródło: deccoria.pl, zielona.interia.pl















