Chyba każdy choć raz oparzył się pokrzywą i wie, jak przykre i bolesne jest to doświadczenie. Jak się okazuje, „polska” pokrzywa, w porównaniu do „australijskiej” dendrocnide moroides, znanej również jako „gympie-gympie” to łaskoczący pikuś. Kryjąca się pod tak sympatyczną nazwą roślina porasta niezacienione obszary lasów deszczowych. Występuje głównie na Wyspach Korzennych, w Indonezji i australijskim stanie Queensland. Poznaj inne najdziwniejsze rośliny na świecie »
Dorasta do rozmiarów małego drzewka i odznacza się charakterystycznymi, dużymi liśćmi o sercowatym kształcie i ząbkowanych krawędziach. Jej kwiaty są niewielkie, zebrane w większe kwiatostany. Wytwarza również soczyste, niejadalne owoce, przypominające morwę. Poparzenie przez gympie-gympie powoduje niewyobrażalny ból, który może trwać kilka miesięcy i nawracać przez lata. Cała roślina, z wyjątkiem korzeni pokryta jest trichomami – igiełkami wypełnionymi neurotoksynami. Są kruche i łamliwe, ale wbijają się do skóry przez ubrania i specjalistyczne skafandry.
W kontakcie z ludzką skórą włoski rośliny uwalniają szkodliwą toksynę – moroidynę. Nie powoduje ona uszkodzeń narządów wewnętrznych, więc teoretycznie nie jest zabójcza, znane są jednak przypadki samobójstw popełnianych z powodu bólu, jaki wywołuje. Igiełki gympie-gympie są bardzo trudne do usunięcia. Australijscy lekarze używają w tym celu wosku i plastrów do depilacji. Nawet przebywanie w pobliżu rośliny powoduje wysypkę, swędzenie i objawy bólowe. Roślina zachowuje swoje właściwości na lata. Wieloletnie, zasuszone fragmenty gympie-gympie mogą wywołać przykre dolegliwości.
Z powodu niecodziennych właściwości, gympie-gympie była obiektem zainteresowania nie tylko botaników, ale również ośrodków z przemysłu zbrojeniowego. W miejscu występowania tych roślin stosuje się znaki ostrzegawcze. Żądląca roślina nie stanowi zagrożenia dla natywne gatunki ptaków, torbaczy i owadów, które żywią się jej częściami. W Australii roślina jest uznawana za zagrożoną.
Deccoria.pl








