Spis treści:
- Ćma bukszpanowa dziesiątkuje krzewy
- Sposób na ćmę bukszpanową – co robić, gdy wszystko zawodzi?
Ćma bukszpanowa dziesiątkuje krzewy
Gdy wydaje się nam, że cały ogród jeszcze tkwi bezpiecznie w pozimowym spoczynku, na krzewach bukszpanów budzą się larwy nocnego motyla, które niewzruszone niską temperaturą zaczynają żer. Ćma bukszpanowa pochodzi z Azji. To inwazyjny gatunek, który według tego, co wskazują dostępne źródła, pojawił się w Polsce dopiero w 2012 roku. Sprzyjały temu zachodzące zmiany klimatyczne – wyraźne ocieplenie oraz łagodniejsze zimy sprawiły, że rozpoczęły one migrację na kolejne tereny z południa na północ kraju, budując nowe kolonie.
Szkodnik ten w drugim i trzecim stadium larwalnym zimuje na roślinach, a już z końcem marca ćma bukszpanowa dziesiątkuje krzewy wiecznie zielone w przydomowych ogrodach. Gąsienice o charakterystycznym, zielonożółtym wybarwieniu i czarnobiałych wzorkach żywią się liśćmi oraz pędami wszystkich gatunków bukszpanów, coraz chętniej atakują też ostrokrzewy, irgi czy trzmieliny. W ciągu jednego sezonu ten dalekowschodni szkodnik potrafi wytworzyć nawet 3 pokolenia, które z łatwością przelatują na kolejne rośliny, wyjadając je, jedną po drugiej. Najgorszy okres przypada w kwietniu po pełnym wybudzeniu, a im larwy są starsze, tym bardziej żarłocznie niszczą świeże pędy.
Sposób na ćmę bukszpanową – co robić, gdy wszystko zawodzi?
Ze smutkiem spoglądasz na pojawiającą się na bukszpanach białą przędzę? Nie czas załamywać ręce, musisz natychmiast zacząć działać. Na początku inwazji, gdy dopiero dostrzegasz pierwsze objawy bytowania ćmy, masz szansę wyeliminować ją ze swojego ogrodu.

Nie próbuj strząsać larw ani wybierać ich ręcznie, te metody są mało skuteczne i czasochłonne. Możesz wypróbować spłukiwanie gąsienic mocnym strumieniem wody, jednak w ten sposób też trudno położyć im kres. Istnieje inna metoda, podpowiedziała mi ją sąsiadka – gdy usłyszałam, czego używa, przetarłam oczy ze zdumienia. Wiedziałam już o ziemi okrzemkowej i mączce bazaltowej, ale wykorzystanie suchych drożdży i to w formie oprysku nie przyszło mi dotąd do głowy.
Aby od razu rozwiać wątpliwości, przedstawiam przepis na oprysk z suchych drożdży – na ćmę, która zjadała mi krzewy, podziałał zadziwiająco szybko.
- Przygotuj opakowanie suchych drożdży.
- Wsyp proszek z opakowania do pojemnika z odmierzonym 1 litrem wody, najlepiej, żeby była to deszczówka lub przefiltrowana woda kranowa.
- Wymieszaj dokładnie roztwór drożdży, pilnując, aby nie wytworzyły się w nim grudki.
- Tak przygotowany płyn przelej do dozownika i wykonaj oprysk liści z góry oraz od dołu.
Kurację tę można powtarzać, ale dla bezpieczeństwa roślin postaraj się zachować przerwy pomiędzy zabiegami, trwające ok. 1-2 tygodni. Drożdże w proszku powszechnie stosowane do setek wypieków nie są toksyczne, a wykazują znaczną skuteczność przy stosunkowo łagodnej inwazji tych żarłocznych szkodników.

Sięgnąłeś po nie odrobinę za późno i efektów oprysku nie widać, za to liście z krzewów znikają w przyspieszonym tempie? Na szczęście to nie jedyny sposób na ćmę bukszpanową. Co robić, gdy wszystko zawodzi? Rozważ użycie środków do oprysków mikrobiologicznych na bazie bakterii Bacillus thuringiensis. Ostatecznie zawsze pozostają jeszcze silne insektycydy, ale dopóki można walczyć naturalnie, warto to robić, by chronić nie tylko rośliny, ale i żyjące wokół nich stworzenia.
Źródło: deccoria.pl












