Spis treści:
- Dlaczego grzyb atakuje krzewy różane w ogrodzie?
- Jak ratować róże zaatakowane przez czarną plamistość? Zabiegi jesienią
Dlaczego grzyb atakuje krzewy różane w ogrodzie?
Czarna plamistość róż to choroba wywoływana przez grzyb Diplocarpon rosae. Na liściach pojawiają się ciemne, często nieregularne plamy, a tkanka wokół nich żółknie. W efekcie liście opadają, czasem tak intensywnie, że krzew zostaje niemal całkowicie ogołocony.
Grzybowi sprzyja wilgoć, szczególnie gdy liście długo pozostają mokre. Zarodniki mogą przenosić się wraz z rozpryskującą się wodą, dlatego lepiej podlewać róże przy ziemi, a nie po całych krzewach. Gdy rośliny rosną zbyt gęsto, liście mają mniej szans na szybkie wyschnięcie po deszczu, a to sprzyja rozwojowi grzyba.
Najgorsze jest to, że grzyb może przetrwać zimę na opadłych liściach i porażonych pędach. Wiosną ponownie zakaża młode przyrosty. Dlatego jesienne porządki mają znaczenie. Nie dają gwarancji, że choroba nie wróci, ale pomagają ograniczyć źródła zakażenia.
Jak ratować róże zaatakowane przez czarną plamistość? Zabiegi jesienią
Nie próbuję na siłę przywracać krzewom dawnego wyglądu. Jesienią najważniejsze jest dla mnie usunięcie porażonych resztek i przygotowanie róż do kolejnego sezonu.
Zaczynam od czterech prostych czynności:
- Zbieram opadłe liście. Dokładnie sprzątam ziemię pod krzewami i wokół nich, zwłaszcza jeśli na liściach widać czarne plamy. Nie wrzucam ich do przydomowego kompostownika. Porażone resztki usuwam zgodnie z lokalnymi zasadami gospodarowania odpadami.
- Usuwam chore liście z krzewów. Jeśli wciąż wiszą na pędach, ostrożnie je zdejmuję, uważając, żeby nie uszkodzić gałązek. Nie warto jednak ogołacać całej rośliny na siłę.
- Sprawdzam stan pędów. Wycinam gałązki złamane, uszkodzone i wyraźnie chore. Nie wykonuję radykalnego cięcia tylko dlatego, że róże straciły liście. Właściwe cięcie zostawiam na wiosnę, gdy łatwiej ocenić stan krzewu.
- Porządkuję otoczenie róż. Usuwam chwasty i resztki roślinne, a przy pielęgnacji dbam o to, by krzewy nie były nadmiernie zagęszczone. Dobra cyrkulacja powietrza pomaga liściom szybciej wysychać po deszczu. W kolejnym sezonie podlewam róże przy ziemi, zamiast moczyć całe rośliny.
Przy okazji warto pamiętać, że czarna plamistość nie przenosi się wyłącznie z liści leżących pod krzewem. Grzyb może zimować także na porażonych pędach, dlatego samo grabienie nie zawsze wystarczy, by problem nie wrócił wiosną.
A co z opryskami? Jesienią nie ma sensu pryskać róż, które straciły już liście. Zamiast tego usuwam porażone resztki roślinne i sprawdzam stan pędów. Wiosną warto ponownie obejrzeć krzewy i usunąć porażone fragmenty, zanim rozwiną się liście.
Jesienią nie ma co liczyć na to, że róże odzyskają liście. Teraz najważniejsze jest sprzątanie, a wiosną trzeba sprawdzić pędy i wyciąć te z oznakami choroby. Przy zakupie kolejnych krzewów warto też wybierać odmiany bardziej odporne na grzyby. To nie daje gwarancji, że problem się nie pojawi, ale może oszczędzić trochę pracy.
Źródło: deccoria.pl

































