Spis treści:
- Kiedy wykonać ostatnie przycinanie tui w sezonie?
- Jak prawidłowo obcinać iglaki, aby zgęstniały?
- Dlaczego nie wolno przycinać tui zbyt późno?
- Jak zabezpieczyć i nawozić iglaki po przycięciu?
Kiedy wykonać ostatnie przycinanie tui w sezonie?
Żywopłot z tui wymaga zwykle dwóch lub trzech cięć w ciągu sezonu. Pierwsze wykonuje się wczesną wiosną, na przełomie marca i kwietnia, zanim ruszy wegetacja - skróć wtedy pędy o jedną trzecią do połowy długości. Drugie, korygujące cięcie przypada na przełom czerwca i lipca i obejmuje podobny zakres.
Ostatnie przycinanie tui w sezonie ma zupełnie inny charakter niż dwa poprzednie zabiegi. Zamiast głębokiego formowania wystarczy wtedy skrócić końcówki tegorocznych przyrostów o około 1 centymetr. Termin na ten zabieg mija jednak najpóźniej pod koniec sierpnia. Krótszy dzień i chłodniejsze noce spowalniają wtedy wzrost rośliny, dzięki czemu świeże przyrosty zdążą zdrewnieć przed pierwszymi przymrozkami.
Na sam zabieg wybierz suchy, bezwietrzny dzień z dodatnią temperaturą - wilgoć na świeżych ranach sprzyja infekcjom grzybowym.
Jeśli żywopłot przez cały sezon zachował regularny kształt i nie ma wyraźnie odstających pędów, ostatnie, sierpniowe cięcie możesz spokojnie pominąć - zbędne rany tylko osłabiają roślinę przed zimą.
Jak prawidłowo obcinać iglaki, aby zgęstniały?
Regularne, płytkie przycinanie młodych przyrostów tui sprawia, że korona gęstnieje od góry po sam dół krzewu. Aby jednak uzyskać ten efekt, ogranicz cięcie do zielonych igieł. Iglaki, z wyjątkiem cisu, nie wytwarzają nowych pąków na starych, zdrewniałych pędach, a głęboka rana w takim miejscu zostaje trwałą, brązową dziurą w koronie.
Na gęstość dolnych partii wpływa też kształt żywopłotu. Uformuj go w trapez - szerszy u podstawy, węższy na szczycie - dzięki czemu światło będzie mogło dotrzeć do dolnych gałęzi. W ten sposób nie będą one brązowiały w cieniu.
Gęsty pokrój najłatwiej uzyskać, gdy formowanie zaczyna się wcześnie. Młode iglaki zacznij przycinać już od drugiego sezonu po posadzeniu - bez tego dolna część krzewu z czasem się ogałaca - nadrobienie tego na starszej roślinie jest dużo trudniejsze.
Każde przycięcie końcówki pędu pobudza rozwój bocznych rozgałęzień - dlatego regularne, częste cięcie zagęszcza koronę skuteczniej niż rzadkie, głębokie ogławianie. Cięcia możesz prowadzić pod kątem około 45 stopni, dzięki czemu woda spływa z rany, zamiast w niej zalegać, co ogranicza ryzyko infekcji grzybowych. Pamiętaj, aby dezynfekować ostrza sekatora między kolejnymi roślinami - to prosty sposób, by nie przenosić chorób grzybowych z jednego krzewu na drugi.
Nie wszystkie iglaki znoszą cięcie jednakowo dobrze. Żywotniki, cyprysiki i jałowce dobrze reagują na regularne przycinanie i szybko zagęszczają się po zabiegu. Cis jako jedyny regeneruje pąki nawet ze starego drewna, dlatego można go odmłodzić głębszym cięciem.

Sosna i jodła rządzą się jednak inną zasadą. Ich młode, wierzchołkowe przyrosty, czyli tak zwane świece, chwyć palcami i odłam, gdy mają kilkanaście centymetrów i nie zdążyły jeszcze wykształcić igieł - zwykle wypada to na przełomie maja i czerwca. Skróć je w ten sposób o połowę długości - złamanie ręką, w przeciwieństwie do cięcia sekatorem, nie przecina igieł i nie zostawia brązowiejących końcówek.
Dlaczego nie wolno przycinać tui zbyt późno?
Ten sam mechanizm, który latem pozwala zagęścić koronę, jesienią działa na niekorzyść rośliny. Każde cięcie wywołuje w miejscu rany nowy przyrost, a im bliżej zimy, tym mniej ma on czasu na to, by zdrewnieć, czyli wykształcić twardszą tkankę, odporną na mróz. Przycięte zbyt późno, tuż przed pierwszymi chłodami, nie zdążą tego procesu zakończyć - zostają miękkie, pełne wody i podatne na przemarznięcie.
Wrzesień bywa w tym kontekście zwodniczy, bo pogoda wciąż sprzyja pracom przy żywopłocie. Właśnie wtedy najłatwiej przeoczyć moment, w którym cięcie przestaje pomagać, a zaczyna szkodzić. Roślina reaguje na nie tak samo, jak w czerwcu, ale nie ma już czasu, by wytworzyć nowe pędy zdolne przetrwać zimę.
Rany po cięciu goją się też wolniej w niższych temperaturach, bo procesy życiowe rośliny naturalnie zwalniają przed zimowym spoczynkiem. Odsłonięta tkanka dłużej pozostaje bramą dla grzybów chorobotwórczych, co zwiększa ryzyko infekcji w okresie, gdy odporność rośliny naturalnie spada. Konsekwencje tego zobaczysz dopiero wiosną - brązowe, zdeformowane końcówki gałęzi, a czasem całe obumarłe fragmenty korony w miejscach, które jesienią wyglądały jeszcze zielono.
Jak zabezpieczyć i nawozić iglaki po przycięciu?
Zabezpieczenie i nawożenie iglaków po przycięciu zaczyna się od doboru odpowiedniego nawozu - innego niż ten stosowany wiosną i latem. Wybierz preparat przeznaczony na jesień, bogaty w potas i fosfor, praktycznie bez azotu - dalsze pobudzanie wzrostu pędów jest teraz niepożądane. Potas zwiększa odporność na mróz i suszę, a fosfor wspiera rozwój systemu korzeniowego przed zimą.
Nawóz rozsyp równomiernie wokół rośliny, wymieszaj z wierzchnią warstwą gleby i podlej. Zabieg zaplanuj na wrzesień, ewentualnie na początek października.
Jesienią, zwłaszcza gdy pogoda jest sucha, obficie podlej iglaki, dopóki gleba jeszcze nie zamarzła - to ostatni moment, kiedy korzenie mogą w ogóle pobrać wodę. Zimą zmarznięta ziemia blokuje korzenie, a zimozielone igły mimo to nadal tracą wodę przez transpirację. Ten brak równowagi wywołuje suszę fizjologiczną - więdnięcie i brązowienie igieł.
Młode iglaki oraz odmiany rosnące w miejscach narażonych na wiatr i słońce okryj białą agrowłókniną zimową - chroni je ona przed mrozem i poparzeniami słonecznymi, które zimą objawiają się brązowieniem igieł. Kolumnowe formy tui i innych iglaków zwiąż sznurkiem, żeby ciężki, mokry śnieg nie rozłamał i nie zdeformował ich gałęzi.
Warstwa ściółki wokół podstawy rośliny ochroni korzenie przed przemarznięciem i ograniczy wahania wilgotności gleby w ciągu zimy. Jako ściółkę możesz wykorzystać korę sosnową, korę drzew liściastych albo kompost - wystarczy warstwa o grubości 5-7 centymetrów.
Źródło: deccoria.pl














