Spis treści:
- Dlaczego pszczoły się roją i czy taki rój na działce jest agresywny?
- Kogo wezwać do usunięcia roju pszczół - straż pożarną czy pszczelarza?
- Czym różni się rój pszczół od gniazda os lub szerszeni?
Rój pszczół w ogrodzie zwykle nie jest groźny i po prostu odleci po kilku godzinach albo dniach. To nie jest stałe gniazdo jak u os czy szerszeni, tylko chwilowy przystanek, gdy pszczoły szukają nowego miejsca do życia. Najlepiej nic z nimi nie robić, nie płoszyć ich i nie panikować - jeśli trzeba, można zadzwonić do pszczelarza, który się nimi zajmie.
Dlaczego pszczoły się roją i czy taki rój na działce jest agresywny?
Niebo nad ogródkiem może nagle zamienić się w ciemną chmarę bzyczących pszczół. To rój, który szuka nowego miejsca do życia. Jeśli pszczoły zawiesiły się na drzewie w ogrodzie, po pierwsze, nie należy panikować. Rojne pszczoły nie są agresywne i wystarczy zostawić je w spokoju, a nie zrobią nikomu nic złego.
Pszczoły są zajęte chronieniem matki, a poszczególne osobniki robią za zwiadowców, które ruszają w poszukiwaniu gniazda. Bardzo często taki rój może pojawić się na przykład rano i zniknąć tuż przed południem.
Skąd w ogóle biorą się takie roje? Rójka jest naturalnym sposobem rozmnażania rodziny pszczelej i może zdarzyć się, że w gnieździe lub ulu robi się po prostu za ciasno. Z pszczołami jest trochę jak z ludźmi - gdy przestają czuć się komfortowo, to planują przeprowadzkę.
Pszczoły wraz ze starą matką odlatują chmarą szukając nowego domu. Tak naprawdę na rój wpływa sytuacja feromonowa, która destabilizuje pracę ula. Dopiero po rójce pszczoły, które zostały z nową matką, wracają do codziennej pracy.
Nie trwa to długo, a w tym czasie rój szuka tymczasowego przystanku.
Tak właśnie może trafić do naszego ogródka:
- najczęściej matka siada na drzewie, a reszta pszczół oblepia ją w ochronnym kokonie;
- natychmiast na poszukiwanie stałego nowego domu ruszają zwiadowczynie;
- jeśli szybko coś znajdą, rój rusza w drogę już po kilku godzinach.
W tym czasie jedyne co możemy zrobić to zachować spokój. Pszczoły, nawet w zwykłych sytuacjach, nie są agresywne, jeśli ich nie sprowokujemy. Dla nas użądlenie to chwilowy dyskomfort, dla pszczoły jednak żądlenie oznacza śmierć.
Rojne pszczoły nie wykazują nawet grama agresji. Naprawdę, mają ważniejsze sprawy na głowie, takie jak ochrona matki. Przed wylotem takie pszczoły są często już najedzone, więc są dość ospałe i na tyle "pełne", że potencjalny atak byłby mocno utrudniony.
Na wszelki wypadek zaleca się jednak nie podchodzić zbyt blisko roju i po prostu zostawić owady w spokoju. Nie pryskajmy pszczół, nie rzucajmy niczym w nie i nie potrząsajmy drzewem.
Kogo wezwać do usunięcia roju pszczół - straż pożarną czy pszczelarza?
Już wiemy, że pszczoły niebawem opuszczą ogród, więc łatwiej nam zaakceptować ich obecność. Co zrobić, gdy mijają kolejne godziny, a nawet dni, a pszczoły nadal oblepiają drzewo?
Gdy w naszym ogrodzie pojawił się rój, ktoś zaproponował telefon do straży pożarnej.
Warto wiedzieć, że strażacy nie przyjadą do roju, który osiedlił się na drzewie na naszej działce. Reagują tylko wtedy, gdy rój znajduje się w szkole, przedszkolu, szpitalu czy domu opieki, gdzie może stwarzać ewentualne zagrożenie.
Najlepiej zrobić to, co zazwyczaj robi się ze znalezionymi zwierzętami - poszukać im nowego domu.

Jeśli nie mamy akurat w planach założenia pasieki (jest to też jakiś sposób na rój pszczół, ale to już temat na inny artykuł), to warto poszukać pszczelarza, który przyjedzie i zabierze "bezdomne" owady.
Gdzie jednak znaleźć pszczelarza, jeśli akurat nikogo takiego nie znamy?
Wystarczy zajrzeć do internetu i trochę poszukać. Wpisujemy w wyszukiwarkę "pszczelarz (nasza miejscowość)" i szukamy kontaktu. Można też szukać pobliskich kół pszczelarskich i tam spróbować znaleźć pomoc.
W moim przypadku podziałało szybko ogłoszenie w internecie na lokalnej grupie facebookowej. Nie czekałam nawet godziny, gdy zgłosił się pszczelarz z sąsiedniej wsi.
Rano przyjechał z rojnicą (skrzynka rojowa), poszukał na drzewie matki i włożył ją do środka. Reszta pszczół do wieczora podążyła za królową i pszczelarz mógł zabrać owady do swojej pasieki. Nasz rój według jego wyliczeń zawierał ponad 30 tysięcy pszczół.
W ogrodzie mogą jednak zostać "niedobitki". Jeśli to zwykłe pszczoły, to nie musimy się martwić - dzięki feromonom szybko odnajdą miejsce, gdzie teraz zasiedliła się matka.
Reszta, która zostanie, niestety jest skazana na zagładę. W naszym przypadku były to pojedyncze trutnie, które nie mogły przecisnąć się przez otwory w skrzynce rojowej.
Zresztą ich los był niestety przesądzony - pszczelarz, który zabierał nasz rój, powiedział mi, że część pozostawionych trutni prawdopodobnie i tak wkrótce zginie. Nie musimy się ich obawiać, samce pszczół nie mają żądeł. Po prostu dajmy im odejść w spokoju.
Czym różni się rój pszczół od gniazda os lub szerszeni?
Na pierwszy rzut oka widok mnóstwa owadów krążących wokół drzewa może wywołać panikę. Wiele osób odruchowo zakłada wtedy, że ma do czynienia z osami lub szerszeniami. Tymczasem bardzo często jest to po prostu rój pszczół, który zatrzymał się tylko na chwilę i nie stanowi większego zagrożenia.
Najłatwiej odróżnić te dwa zjawiska po wyglądzie i zachowaniu owadów:
- Rój pszczół przypomina gęstą, żywą kulę lub grono oblepiające gałąź, pień drzewa albo krzew. Owady nie budują wtedy żadnej konstrukcji - po prostu odpoczywają, podczas gdy zwiadowczynie szukają nowego miejsca do założenia gniazda. Już wiemy, że taki postój może trwać od kilku godzin do nawet kilku dni.
- Osy i szerszenie: ich gniazda mają postać papierowej, szarej lub brązowawej kuli albo bryły. Powstają z przeżutych włókien drewna zmieszanych ze śliną owadów. W środku znajdują się charakterystyczne plastry z larwami i poczwarkami. Takie gniazdo nie jest tymczasowym przystankiem, lecz stałym domem całej kolonii.
Rojne pszczoły są zazwyczaj spokojne i skupione na ochronie matki oraz znalezieniu nowego miejsca do życia. Oczywiście nie należy ich dotykać ani próbować przepędzać, ale pozostawione w spokoju zwykle nie wykazują agresji.
Zupełnie inaczej jest z osami i szerszeniami, które aktywnie bronią swojego gniazda i mogą reagować nerwowo, gdy ktoś podejdzie zbyt blisko. Dlatego w przypadku zagrożenia - zwłaszcza gdy znajduje się blisko domu lub miejsca, gdzie przebywają ludzie - można rozważyć wezwanie straży pożarnej lub odpowiednich służb.
Źródło: deccoria.pl













