Spis treści:
- Zalety i wady ściółkowania słomą, zrębkami oraz trocinami w ogrodzie
- Które materiały do ściółkowania zabierają azot, a które go dostarczają?
- 3 najważniejsze zasady nawożenia i ściółkowania słomą bez strat dla plonów
Zalety i wady ściółkowania słomą, zrębkami oraz trocinami w ogrodzie
Ściółkowanie ma sporo zalet. Warstwa materiału rozłożona na powierzchni gleby ogranicza parowanie wody, dzięki czemu podłoże dłużej pozostaje wilgotne. Utrudnia też kiełkowanie chwastów i chroni ziemię przed gwałtownymi zmianami temperatury.
Słoma ma jeszcze jedną zaletę. Jest jasna, dlatego odbija część promieni słonecznych i sprawia, że gleba pod nią nagrzewa się wolniej. Ma to znaczenie zwłaszcza podczas upalnego lata i w tunelach, gdzie podłoże może mocno się nagrzewać.
Jest jednak jedna wada. Jej luźna struktura może dawać schronienie ślimakom, a w czasie rozkładu pojawia się jeszcze jeden problem - na pewien czas mniej azotu jest dostępne dla roślin. Właśnie dlatego przy słomie trzeba zwrócić większą uwagę na nawożenie.
Zrębki są trwalsze od słomy i długo utrzymują się na powierzchni gleby. Dobrze ograniczają wzrost chwastów, pomagają utrzymać wilgoć i z czasem zwiększają ilość materii organicznej w podłożu. Ich minusem jest to, że rozkładają się wolno i mają dużo węgla, a mało azotu.
Podobnie działają trociny. Są łatwo dostępne i tworzą warstwę, która może ograniczać parowanie wody i kiełkowanie chwastów. Tyle że szybciej się rozkładają niż zrębki, więc nie utrzymują się tak długo jako ściółka. Niestety, świeże trociny są materiałem ubogim w azot.
Które materiały do ściółkowania zabierają azot, a które go dostarczają?
Kiedy materia organiczna zaczyna się rozkładać, do pracy przystępują mikroorganizmy glebowe. Bakterie i grzyby potrzebują do tego procesu między innymi węgla i azotu. Słoma, trociny, zrębki czy kora dostarczają im przede wszystkim dużej ilości węgla, natomiast azotu mają niewiele.
Mikroorganizmy muszą więc korzystać z azotu znajdującego się w glebie. Nie oznacza to, że słoma dosłownie "kradnie" go roślinom. Przez pewien czas część azotu zostaje po prostu związana w biomasie mikroorganizmów i jest mniej dostępna dla korzeni.
To właśnie nazywa się głodem azotowym. Roślina nie dostaje wystarczającej ilości dostępnego azotu, mimo że w glebie może znajdować się jego pewna ilość. Problem może być szczególnie widoczny przy młodych roślinach, których system korzeniowy nie jest jeszcze dobrze rozwinięty.
Pierwsze objawy to przede wszystkim słabszy wzrost i blednięcie liści. Przy roślinach, które potrzebują dużo składników pokarmowych, niedobór może odbić się także na plonowaniu.
W sierpniu sprawa jest szczególnie istotna. Pomidory i ogórki są już mocno obciążone owocowaniem, ale nadal muszą produkować nowe liście, pędy i kwiaty. Jeżeli w tym samym czasie zaczyna brakować azotu, tempo wzrostu może wyraźnie spaść.
Słoma, trociny, zrębki i kora mają dużo węgla w stosunku do zawartości azotu. Podczas ich rozkładu mikroorganizmy mogą więc pobierać azot z gleby, czasowo ograniczając jego dostępność dla roślin.

Inaczej zachowuje się świeżo skoszona trawa, która zawiera znacznie więcej azotu. Rozłożona jako ściółka nie tylko ogranicza parowanie i hamuje chwasty, ale też stopniowo "dokarmia" glebę. Trzeba jednak uważać, żeby nie układać bardzo grubej, mokrej warstwy, która zacznie gnić, zamiast prawidłowo się rozkładać.
Kompost również dostarcza materii organicznej i składników pokarmowych.
Ogórki, dynie i cukinie należą do roślin, które szybko tworzą dużą masę zieloną i potrzebują sporo składników pokarmowych. Pomidory również mają wysokie wymagania pokarmowe, zwłaszcza podczas intensywnego wzrostu i owocowania.
Jeśli daliśmy grubą warstwę słomy, zrębków albo trocin i do tego nawożenie było za słabe, to warto się temu przyjrzeć. Nie każde zahamowanie wzrostu to głód azotowy. Rośliny mogą wyhamować również z powodu niedoboru wody, wysokich temperatur, chorób czy innych niedoborów pokarmowych. Charakterystyczne blednięcie liści i słabszy wzrost mogą być jednak sygnałem, że warto sprawdzić dostępność azotu.
3 najważniejsze zasady nawożenia i ściółkowania słomą bez strat dla plonów
1. Przygotuj glebę przed ściółkowaniem
Jeśli planujemy zastosować słomę, warto wcześniej zadbać o żyzność gleby. Pomóc może dobrze rozłożony kompost, obornik lub odpowiedni nawóz.
To szczególnie ważne przy roślinach żarłocznych. Jeżeli gleba jest żyzna, składników pokarmowych wystarczy zarówno dla roślin, jak i mikroorganizmów rozkładających ściółkę.
2. W sezonie nie zapominaj o nawożeniu
Przy ściółce ubogiej w azot trzeba zwracać większą uwagę na dokarmianie roślin. Szczególnie przy pomidorach i ogórkach, które w sierpniu nadal intensywnie owocują.
W przypadku roślin ściółkowanych materiałami ubogimi w azot zapotrzebowanie na dostarczany z nawozem azot może być wyższe niż przy roślinach, których gleba nie jest przykryta takim materiałem.
Przy takiej ściółce dobrze sprawdzają się nawozy płynne, bo można łatwo je podać bezpośrednio do gleby. To samo dotyczy przygotowanych nawozów organicznych, takich jak gnojówki roślinne.
3. Nie mieszaj słomy z glebą
To jedna z najważniejszych zasad. Słoma przeznaczona do ściółkowania powinna leżeć na powierzchni podłoża - to twarda reguła. Nie należy jej przekopywać ani mieszać z ziemią. Jeśli taki materiał trafi do gleby, mikroorganizmy rozkładające go mają łatwiejszy dostęp do azotu w podłożu. Wtedy zaczynają o niego konkurować także w głębszych warstwach, z których korzystają korzenie.
To zresztą dobry przykład sytuacji, w której ten sam materiał może działać inaczej w zależności od tego, jak go użyjemy. Słoma pozostawiona na powierzchni spełnia funkcję ochronną. Słoma przekopana z glebą zaczyna zaś być materiałem, który trzeba rozłożyć, a mikroorganizmy potrzebują do tego azotu.
Głód azotowy związany z rozkładem słomy, trocin czy zrębków nie jest jednak problemem stałym. Gdy materia organiczna zostanie rozłożona, związany wcześniej azot wraca do obiegu w glebie. Jednocześnie zwiększa się ilość materii organicznej i z czasem poprawia się stan podłoża.
Słoma sama w sobie nie jest złą ściółką. Przeciwnie - może bardzo dobrze sprawdzać się przy pomidorach, ogórkach, dyniach czy cukiniach. Trzeba tylko pamiętać, że materiał bogaty w węgiel ma swoje konsekwencje dla gospodarki azotem.
Jeśli więc pomidory i ogórki w sierpniu nagle wyhamowały, warto spojrzeć nie tylko na podlewanie. Czasem odpowiedź leży tuż pod liśćmi - w warstwie ściółki, którą wcześniej położyliśmy na grządce.
Źródło: deccoria.pl














