Spis treści:
- Czy ziarno owsa może pomóc pelargoniom?
- Jak wykorzystać owies podczas ukorzeniania pelargonii?
- Metoda starych ogrodników. Czy naprawdę działa?
Czy ziarno owsa może pomóc pelargoniom?
Zwolennicy tej metody zwracają uwagę na to, co dzieje się z ziarnem podczas kiełkowania. W tym czasie owies wytwarza auksyny, czyli naturalne hormony roślinne odpowiadające między innymi za rozwój korzeni. To dlatego część ogrodników uważa, że umieszczenie ziarna przy miejscu cięcia może wspierać ukorzenianie sadzonek pelargonii.
Owies ma jeszcze jedną zaletę. Rozkładając się w podłożu, stopniowo uwalnia niewielkie ilości składników odżywczych, takich jak azot, fosfor i potas. Jednocześnie poprawia strukturę ziemi i pomaga dłużej utrzymać wilgoć. Ma to największe znaczenie w doniczkach stojących na mocno nasłonecznionych balkonach, gdzie podłoże bardzo szybko wysycha.
Trzeba jednak pamiętać, że skuteczność tej metody nie została jednoznacznie potwierdzona badaniami naukowymi. Warto więc traktować ją jako ciekawy ogrodniczy patent, a nie sposób dający gwarancję bujnego kwitnienia.
Jak wykorzystać owies podczas ukorzeniania pelargonii?
Przygotowanie sadzonki pelargonii nie jest skomplikowane, ale warto trzymać się kilku zasad.
- Wybierz zdrowy, niekwitnący pęd o długości około 10-15 cm.
- Usuń dolne liście i przytnij łodygę tuż pod węzłem.
- Delikatnie natnij podstawę sadzonki.
- Przy miejscu cięcia ułóż jedno lub dwa całe ziarna owsa.
- Posadź sadzonkę w lekko wilgotnym, przepuszczalnym podłożu tak, aby ziarna znalazły się pod powierzchnią ziemi i przylegały do łodygi.
- Przez pierwszy tydzień trzymaj doniczkę w jasnym miejscu, ale z dala od ostrego słońca.
- Utrzymuj podłoże lekko wilgotne, unikając zarówno przesuszenia, jak i przelania.
Jeśli sadzonka ma odpowiednie warunki, pierwsze korzenie mogą pojawić się już po 1-2 tygodniach.
Metoda starych ogrodników. Czy naprawdę działa?
Nawet najlepiej zapowiadająca się metoda nie przyniesie efektów, jeśli podczas ukorzeniania sadzonek popełnimy podstawowe błędy.

Jednym z najczęstszych jest pobieranie sadzonek z pędów, które nadal kwitną. W takiej sytuacji roślina zużywa energię na utrzymanie kwiatów zamiast na rozwój korzeni. Nie sprawdzą się również płatki owsiane. W przeciwieństwie do całych ziaren nie kiełkują, dlatego nie działają w taki sam sposób.
Problemem bywa także zbyt obfite podlewanie. Nadmiar wody może doprowadzić do gnicia zarówno podstawy sadzonki, jak i samego ziarna. Warto również pamiętać, aby nie ustawiać świeżo posadzonych sadzonek pelargonii od razu w pełnym słońcu i nie dopuszczać do całkowitego przesychania podłoża.
Czy ziarno owsa rzeczywiście pomaga? Trudno udzielić jednoznacznej odpowiedzi. Choć auksyny odgrywają ważną rolę w tworzeniu korzeni, skuteczność tej konkretnej metody nie została dotąd potwierdzona badaniami naukowymi. Wiele osób traktuje ją jednak jako ciekawy eksperyment, zwłaszcza że wypróbowanie tego sposobu praktycznie nic nie kosztuje.
Sam owies nie zastąpi jednak właściwej pielęgnacji. To ona w największym stopniu decyduje o tym, czy pelargonie będą kwitły aż do jesieni.
Źródło: deccoria.pl












