"Ta produkcja wymaga wielkiej cierpliwości i precyzji" - wywiad z Małgorzatą Esse

Data publikacji: 2014-12-01 16:15:00

Bombkarnia to wyjątkowe miejsce, oferujące bombki i dekoracje świąteczne przez cały rok. Ręcznie robione, ze szczególną dbałością o detale, obfitujące w różnorodne motywy, kształty i kolory są obiektem pożadania w kraju i na świecie. Dzisiaj rozmawiam z panią Małgorzatą Esse- pomysłodawczynią tej artystycznej inicjatywy.

Sięgnijmy do początków… Jak zrodził się pomysł, by robić akurat bombki? Z wykształcenia jest Pani przecież dziennikarzem. Skąd więc pasja do rękodzieła?

- Moja mama, z wykształcenia etnograf, przed laty prowadziła galerie Cepelię, a następnie własną galerię sztuki użytkowej, w której sprzedawano ręcznie wykonywane przedmioty, często o charakterze ludowym. Haftowane kaszubskie obrusy, łowickie i kurpiowskie wycinanki, to przedmioty wśród których dorastałam i które ukształtowały moją estetyczną wrażliwość, choć w przypadku strojenia choinki pozostawałam konserwatystką, stawiając tradycyjne szklane bombki ponad słomkowe gwiazdki i aniołki, które ceniła mama. Pracując już razem w galerii, w okresie świątecznym, wprowadziłyśmy do oferty także polskie bombki. Najmilej wspominam ówczesne wycieczki do wzorcowni w fabrykach bombek, miejsc absolutnie magicznych, do których wstęp zarezerwowany był tylko dla kontrahentów, głównie z Ameryki, którzy wykupywali na pniu cały towar. To wtedy zaczęła mi świtać myśl otworzenia całorocznego sklepu z bombkami, by każdy w Polsce miał do nich dostęp. Choć pomysł wydawał się szalony, widywałam wcześniej podobne sklepy w Austrii i Niemczech.

Pamięta Pani początki Bombkarni? Czy trudno było odnaleźć się na rynku z dość wąską tematyką? Tego typu ozdoby do tej pory kojarzyły się głównie ze świętami…

- Oczywiście początki nie były usłane różami. Największym problemem było zdobycie towaru. Fabryki oferowały albo niesprzedane Amerykanom końcówki kolekcji, albo możliwość zamówienia bombek w ilości hurtowej, po kilkaset sztuk z danego wzoru, a przecież nie o to chodziło w idei Bombkarni. Sklep ruszył w 2006 r., a pierwszym sukcesem były pochwały, jakie zebrały nasze bombki z Kolekcji Ludowej, których wzory oparte zostały na regionalnych haftach: łowickim, krakowskim i cieszyńskim. Zleciliśmy ich wykonanie nie tylko na bombkach okrągłych, ale także na sercach, parasolkach, serdakach, torebkach i bucikach - to był strzał w dziesiątkę! Bombki z polskimi motywami nie były dotąd dostępne na polskim rynku, a doskonale nadawały się na prezenty i pamiątki. Podbiły serca Polaków, polskich emigrantów i obcokrajowców, a Bombkarni pozwoliły rozwinąć skrzydła.

Czyżby bombki przestawały być jedynie ozdobami choinkowymi, a zaczęły być używane jako oryginalny element dekoracyjny domu?

- Zgadza się, choć chyba pyta Pani o to nieodpowiednią osobę.:) W moim domu z racji wykonywanej pracy bombki pojawiają się wszędzie - na biurku, parapetach, biblioteczce, rozstawione na stojakach. Bombkarnia stara się przecierać szlaki tym trendom, gdyż od kilku lat na wiosnę oferujemy zdobione kwiecistymi girlandami szklane jajka i motyle, które zawieszone na pastelowych wstążkach pięknie prezentują się oknach lub na gałązkach w wazonie. Poza sezonem staramy się dzielić w mediach i na naszym Facebooku zdjęciami pokazującymi różne wariacje na temat użycia bombek, nie tylko w tej świątecznej odsłonie. Znam z widzenia klientki, które od lat kolekcjonują bombkowe jajka zdobione a’la carskie Faberge, by zawieszać je nad stołem w jadalni lub pod lampami, tworząc bardzo efektowne, całoroczne dekoracje.

Jak wygląda proces twórczy i jak długo powstaje jedna bombka?

- Proces tworzenia bombek rozpoczyna się na papierze, od graficznego projektu kształtu i dekoracji bombki. Często jest wynikiem moich inspiracji wyniesionych z podróży po Polsce, zwiedzania ekspozycji muzealnych, przeglądania książek. Inspirują mnie przede wszystkim polskie hafty ze strojów regionalnych, ale także te dawne, staropolskie z polskich ubiorów szlacheckich i biskupich ornatów. Bombki okrągłe są wydmuchiwane za pomocą długiej rurki przez rzemieślników zwanych dmuchaczami. Nauczeni wieloletnim doświadczeniem, wiedzą jaką ilość szkła użyć i jak długo należy dmuchać by bombka osiągnęła odpowiedni rozmiar. Sprawa jest znaczenia bardziej skomplikowana, gdy chodzi o bombkowe figurki. Wówczas powstanie bombki poprzedza próbny model z plasteliny, a następnie z gipsu, który służy już odlaniu właściwej matrycy, w którą dmuchacz również za pomocą długiej rurki wdmuchuje rozgrzane szkło, które przybiera wyrzeźbiony wewnątrz kształt. Po wystygnięciu, wszystkie bombki zarówno okrągłe i figurki, barwione są azotanem srebra, który służy za tło do dalszego ozdabiania – farbami, brokatem, cekinami. Zawód dmuchacza jest zawodem zarezerwowanym prawie wyłącznie dla mężczyzn, podczas gdy ozdabiać mogą zarówno panowie i panie. Wykonanie jednej bombki w zależności od skomplikowania wzoru i dekoracji może trwać od kilkunastu godzin do nawet kilku dni. Nie jest to na pewno produkcja o charakterze taśmowym i wymaga wielkiej cierpliwości i precyzji.

Z jakiego materiału wykonane są Pani bombki? Czym są ozdabiane?

- Wszystkie bombki pochodzące z Bombkarni to produkty szklane, łatwobijące ale posiadające o wiele więcej uroku niż pozbawione blasku, plastikowe ozdoby z supermarketów. Przyozdobione uwarunkowane jest pierwotną inspiracją, jak i choinkową modą. Jeżeli za powstaniem bombki stał projekt inspirowany XVIII-wiecznym haftem, przetykanym srebrnymi i złotymi nićmi oraz szlachetnymi kamieniami, to staramy się by ten przepych był oddany, chociażby za pomocą kolorowych brokatów i kryształów. Co roku pojawią się zaś nowe mody np. na pawie pióra, kolorowe kamienie, konkretna kolorystykę, które również staramy się przemycać w naszych kolekcjach.

W ofercie Bombkarni znajdują się najróżniejsze wzory i kolory bombek. Moją uwagę przykuły szczególnie te z motywami ludowymi. Haft łowicki, sieradzki, kurpiowski czy parzenica. Skąd pomysł, by włączyć je do mody choinkowej?

- Otwierając sklep, starałam się dobrze poznać rynek ozdób choinkowych w Polsce, odkryć niszę, którą Bombkarnia mogłaby wypełnić. Szybko okazało się, że nasz kraj będący potentatem w produkcji bombek, pozbawiony jest jakichkolwiek wyrobów promujących polską sztukę i kulturę ludową. Tak powstała pierwsza autorska kolekcja Bombkarni oparta na wzorach z ludowych tkanin, a następnie z łowickich i kurpiowskich papierowych wycinanek. Początkowo pomyślana jako ciekawostka dla turystów, stała się bestsellerem wśród naszych rodaków, którzy widocznie byli już znudzeni wizerunkami amerykańskich Mikołajów. W związku z rosnącym zainteresowaniem bombkami z tej kolekcji, co roku dołączamy nowe: mamy już szopkę krakowską i lajkonika, kilkanaście figurek w strojach regionalnych, a także bogaty wybór Mikołajów w płaszczach zdobionych łowickimi pasiakami, haftami kaszubskimi, krakowskimi, cieszyńskimi. Marzymy o zbudowaniu kolekcji z wzorami sięgającymi w najdalsze zakątki Polski, bo przecież każdy region ma do zaoferowania coś szczególnie pięknego.


Jakie trendy w modzie choinkowej panują w tym roku? Które bombki cieszą się obecnie największą popularnością?

- Światowe trendy rozmijają się chyba nieco w tym roku z oczekiwaniami naszych klientów. Proponowana przez bombkowych designerów na sezon 2014 kolorystyka to biel, czerń i szarości, czyli kolory bardzo minimalistyczne, zupełnie nie bombkowe. Modne są szachownice, wzory geometryczne i graficzne nawiązujące do stylistyki lat 60. W naszym sklepie też pojawiły się takie monochromatyczne bombki np. zdobione czarno-szarym brokatem wycinanki łowickie, albo wzory z kaszubskich haftów czepcowych na czarnym tle, ale nie cieszą się aż takim powodzeniem jak tegoroczne bombki z Kolekcji Staropolskiej. Pełne przepychu, kwiatowe wzory wykonane z różnokolorowych brokatów i koralików na klasycznym granatowym, bordowym i kremowym podkładzie to nasz tegoroczny bestseller. Jak widać Polacy w kwestii dekorowania choinki to nie gęsi, a tradycjonaliści :)

A jaki jest Pani ulubiony wzór, kształt bombki?

- Lubię nasze bombki z wzorami łowickich wycinanek, bo to chyba one odniosły największy sukces wędrując po całym świecie w rękach polskich dyplomatów. Mogę zdradzić, że jedna zawisła nawet na choince w Białym Domu. Piękna jest również bombka z Białym Orłem wzorowanym na tym, wyhaftowanym na modlitewniku Anny Jagiellonki. W tym roku stworzyliśmy nową dostojną wersje Orła stylizowanego na godło z czasów II Rzeczpospolitej. Za najbardziej wypracowane uważam figurki w strojach ludowych i narodowych ubiorach szlacheckich, to one zbierają najwięcej komplementów i porównań do małych dzieł sztuki.

Pani bombki wiszą na choince Baracka Obamy w Białym Domu oraz u prezydenta Francji Nicolasa Sarkozy'ego. Jak tam trafiły?

- Bombkę z łowickim kogucikiem prezydent Barack Obama otrzymał z rąk naszego prezydenta - Bronisława Komorowskiego, podczas jednej z jego podróży dyplomatycznych do Stanów.
Podobno bardzo mu się podobała i nie omieszkał jej głośno pochwalić, choć w protokole dyplomatycznym zabrania się komplementowania otrzymanych upominków, by nie wyróżnić żadnego z krajów. Bombka trafiła prosto na choinkę w gabinecie owalnym, czego nie omieszkały pominąć polskie media, a mi było tym bardziej miło. Natomiast zestaw bombek z polskimi haftami został wręczony Nicholasowi Sarkozy'emu przez Donalda Tuska, podczas wizyty ówczesnego prezydenta Francji w Gdańsku. Bombki były pomyślane jako prezent dla żony prezydenta - Carli Bruni.

Czy wykonuje Pani bombki na specjalne zamówienie? Czego życzą sobie klienci najczęściej?

- Tak, współpracujący z nami artyści podejmują się wszelkich projektów. Od osób prywatnych najczęściej otrzymujemy prośby o bombki z wizerunkami milusińskich - kotów i psów, których portreciki sporządzamy na podstawie przesłanych zdjęć. Zdarzyła się również w tym roku prośba niecodzienna: o bombkę z wizerunkami miejsc i postaci znanych z serialu „Gry o tron” na prezent urodzinowy. Korporacje od wielu lat zwracają się z pytaniami o bombki z firmowym logo. Wykonujemy takie projekty, choć często staramy się namawiać klientów na zmianę bombki na taką z polskich wzorem i dodanie do niej karteczki z logo lub spersonalizowanego pudełka, bo wiemy z późniejszych relacji, że nie wszystkich pracowników takie prezenty cieszą

Jakie rady dałaby Pani tym, którzy chcieliby robić w życiu to, co naprawdę sprawia im przyjemność?

- Należy przede wszystkim uzbroić się w cierpliwość. Nie wszystkie przedsięwzięcia, a szczególnie te z misją, skazane są na szybki sukces finansowy. Warto zwracać się ku temu co polskie, bo Polacy to naród sentymentalny, szczególnie ceniący historię i tradycję. Przykład Bombkarni pokazuje, że na profity niekiedy należy nieco poczekać, ale później cieszą one tym bardziej, że oparte są po części na promocji polskiej sztuki i kultury.

Rozmawiała: Ewa Krzempek/ Deccoria.pl

Chcesz wygrać bombkę z motywem ludowym? Weź udział w konkursie! Kliknij!

Suma punktów: 0

Dodaj komentarz

Wasze komentarze (0)
Brak komentarzy