Spis treści:
- Ćma bukszpanowa w lipcu - dlaczego letnie pokolenie mocnej niszczy krzewy?
- Błędy w zwalczaniu ćmy bukszpanowej
- Jak uratować bukszpan po żerowaniu gąsienic?
Ćma bukszpanowa występuje w Polsce zaledwie od dekady, a już dążyła dać się we znaki ogrodnikom. Owady szybko się przenoszą na kolejne rośliny, składają setki jaj, a ich gąsienice są bardzo żarłoczne. Szybko też dojrzewają i szukają kolejnych krzewów bukszpanu.
Ćma bukszpanowa w lipcu - dlaczego letnie pokolenie mocnej niszczy krzewy?
Dorosła forma ćmy bukszpanowej (Cydalima perspectalis) to niewielki motyl, całkowicie niegroźny dla naszych upraw. Żywi się sokami roślin, których potrzebuje niewiele. Jego głównym celem nie jest jedzenie, lecz rozmnażanie. W ciągu sezonu cykl życia owada może powtórzyć się od 2 do 4 razy. Spośród wszystkich pokoleń ćmy bukszpanowej najgroźniejsze dla krzewów jest to drugie, lipcowe.
Wynika to z prostej matematyki. Larwy po zimowaniu wychodzą z kokonów na przełomie marca i kwietnia. Jest ich stosunkowo niewiele, bo zima przetrzebiła ich szeregi. Rozpoczynają żerowanie, a na przełomie maja i czerwca motyle, w które się przeobraziły, zaczynają składać jaja. Każda samica złoży ok. 20-30 jajeczek pod listkiem.
Dokładnie w lipcu wyklują się z nich larwy, początkowo niewielkie, z czasem osiągające kilka mm długości. Jak łatwo policzyć, w lipcu gąsienic będzie nawet 30 razy więcej niż w kwietniu, dlatego drugie pokolenie jest najgroźniejsze dla bukszpanu. Kiedy rozpoczną żerowanie, ogołocą krzew ze wszystkich liści dosłownie w ciągu kilku dni. Kolejne pokolenie motyli, które pojawi się na przełomie sierpnia i września, będzie musiało poszukać sobie innych roślin.
Gąsienice ćmy bukszpanowej są wybredne, nie zjadają całych liści. Niszczą jedynie ich brzegi. To jednak wystarczy, by reszta masy zielonej całkowicie uschła. Po lipcowej inwazji krzak wygląda, jakby usechł. Śladem żerowania szkodników są tylko drobne pajęczynki.
Błędy w zwalczaniu ćmy bukszpanowej
Do walki z inwazją szkodników należy podejść kompleksowo. Nie wystarczą tu półśrodki ani jednorazowe działania. Najczęstszym błędem w zwalczaniu ćmy bukszpanowej jest podjęcie interwencji zbyt późno. W początkowej fazie rozwoju larwy są niewielkie i mogą żerować w głębi krzewu. Kiedy dorastają i stają się widoczne, roślina może być już mocno uszkodzona.
Dlatego, jeśli masz w ogrodzie krzewy bukszpanu, oglądaj je dokładnie raz w tygodniu. Zaglądaj do wnętrza krzewu i pod liście, pod którymi mogą skrywać się niewielkie gąsienice. Już na początku sezonu warto umieścić na krzewie pułapki feromonowe, które zwabią samce wykluwających się motyli. Bez nich rozmnażanie będzie niemożliwe.
Drugim błędem w walce z plagą szkodnika jest stosowanie preparatów działających kontaktowo lub odstraszająco. Opryski odstraszające mają sens tylko wtedy, gdy ćma jeszcze nie pojawiła się na bukszpanie, ponieważ działają tylko na motyle. Gąsienice nie są w stanie opuścić krzewu i będą żerowały dalej.
Z kolei w lipcu stosowanie oprysków kontaktowych nie wytrzebi plagi szkodników, może co najwyżej ją zmniejszyć. Gąsienic jest tak wiele, że nie jesteśmy w stanie każdej z nich potraktować preparatem. Dlatego najlepiej stosować środki, które wnikną w roślinę i porażą larwy podczas żerowania. To niekonieczne preparaty toksyczne, niektóre z nich zawierają po prostu groźne dla gąsienic bakterie. Poza tym bukszpanu raczej nikt nie jada, nie ma więc obaw, że taki systemiczny oprysk zaszkodzi ludziom.

Oprysk bukszpanu będzie nieskuteczny, jeśli wykonasz go powierzchownie. To krzew o bardzo gęstym pokroju i pobieżne spryskanie sprawi, że preparat nie dotrze do głębiej położonych części rośliny. Dlatego gałęzie mocno rozchyl i spryskaj całą strukturę bukszpanu. Przy większych krzakach zabieg wykonuj z każdej strony.
W zwalczaniu inwazji ćmy bukszpanowej ważna jest systematyczność. Jeden oprysk nie wystarczy, by pozbyć się szkodnika. Nawet jeśli gąsienice wyginą, pod liśćmi mogły zostać jaja, z których wyklują się kolejne larwy lub poczwarki, które wkrótce zmienią się w motyle. Dlatego wszelkie zabiegi trzeba powtarzać co 7-9 dni.
Jak uratować bukszpan po żerowaniu gąsienic?
Po inwazji ćmy gąsienic zazwyczaj zielony krzew wygląda jak nieszczęście. Najważniejszą rzeczą, którą trzeba zrobić, by uratować bukszpan, jest obcięcie uszkodzonych części. Nie ma szans, by znów się zazieleniły, a w ich zakamarkach mogą pozostawać poczwarki lub jaja ćmy bukszpanowej. Kiedy wyklują się z nich gąsienice, natychmiast zaatakują pozostałe, zielone liście i pędy.
Wycięte części spal lub wyrzuć do odpadów bio, nie nadają się na kompost. Cięcie wykonaj zdezynfekowanym i ostrym narzędziem i nie obawiaj się nawet przycinania na zapas, bukszpan dobrze to znosi. Radykalne cięcie skłoni roślinę do wypuszczenia nowych pędów.
Kolejnym krokiem jest pozbycie się resztek żerowania szkodnika z pozostałych części rośliny. W tym celu spryskaj ją ostrym strumieniem wody, nie pomijając żadnego fragmentu. Następnie zrób mały test. Zadrap delikatnie pozostałe pędy rośliny. Jeśli pod zadrapaniem pojawi się zieleń, oznacza to, że soki w roślinie krążą i jest ona do uratowania.
Aby krzew szybko się zazielenił, regularnie go podlewaj. Jest to szczególnie istotne podczas częstych latem okresów suszy. Kolejnym krokiem jest nawożenie. Aby bukszpan wypuścił nowe pędy, potrzebuje azotu. Ten pierwiastek można jednak stosować tylko do końca lipca, aby roślina nie wypuszczała nowych przyrostów tuż przed zimą. Jeśli więc nawozisz krzak po ataku drugiego pokolenia ćmy bukszpanowej, zrób to tylko raz.
Kiedy krzew po takich zabiegach wypuści nowe gałązki, nie należy już ich przycinać przed zimą. To skłoniłoby roślinę do zagęszczania, ale kolejne młode przyrosty nie przetrwałyby mrozów. Wszystko, co możesz potem zrobić, to podlewać roślinę i monitorować, czy nie pojawiło się na niej kolejne pokolenie ćmy bukszpanowej.
Źródło: deccoria.pl













