Spis treści:
- Skąd bierze się pusta przestrzeń w środku arbuza i czy taki owoc nadaje się do zjedzenia?
- Nieregularne podlewanie i wahania temperatury a pękanie miąższu
- Jak prawidłowo nawadniać arbuzy i melony w czasie upałów, żeby owoce były pełne i słodkie?
- Niedobór boru a jakość miąższu - jak rozpoznać ukryty brak minerałów w glebie?
Skąd bierze się pusta przestrzeń w środku arbuza i czy taki owoc nadaje się do zjedzenia?
Pusta komora w środku arbuza powstaje jako pęknięcie w tkance otaczającej nasiona, które z czasem rozszerza się i pogłębia. Główną przyczyną tego zaburzenia jest słabe zapylenie kwiatów podczas zawiązywania owoców, a nie, jak wcześniej sądzono, nieregularne nawadnianie czy nadmiar azotu w glebie. Problem dotyka zwłaszcza odmian bezpestkowych, w których owoc może zawiązać się nawet przy niepełnym zapyleniu, a puste miejsce zostaje tam, gdzie nasiona nie zdążyły się w pełni rozwinąć. Chłodna, pochmurna pogoda w okresie kwitnienia ogranicza aktywność zapylaczy i zwiększa ryzyko wystąpienia takiego zjawiska.
Najczęściej zdarza się to na początku sezonu, zanim zrobi się cieplej i owady staną się bardziej aktywne. Zamiast czekać, aż warunki się poprawią, kwiaty żeńskie możesz zapylić ręcznie, przenosząc pyłek z kwiatów męskich we wczesnych godzinach porannych.
Czy pusty w środku arbuz nadaje się do zjedzenia? Komory wewnątrz owocu powstają w wyniku zaburzenia jego rozwoju, a nie choroby czy działalności szkodników. Miąższ wokół komory rozwija się prawidłowo, więc zachowuje normalny smak i wartości odżywcze. Jedyną praktyczną niedogodnością bywa niższa jędrność w miejscu pęknięcia i mniejsza ilość soczystego miąższu do zjedzenia.
Nieregularne podlewanie i wahania temperatury a pękanie miąższu
Pękanie miąższu w głębi owocu ma inne przyczyny niż pusta komora, choć bywa z nią mylone. Do tego zjawiska dochodzi najczęściej wtedy, gdy po dłuższej suszy, na przykład po urlopie bez podlewania, nagle pojawia się duża ilość wody - ulewny deszcz albo pierwsze, zbyt obfite nawadnianie po powrocie.
Korzenie w takiej sytuacji gwałtownie pobierają wodę z podłoża, a ta w krótkim czasie trafia do owocu, który intensywnie ją wchłania. Komórki miąższu pęcznieją wtedy szybciej, niż pozwala na to ich ściana komórkowa, i pękają od środka - podobnie jak w przypadku widocznego z zewnątrz rozerwania skórki.
Ryzyko zwiększają też duże różnice temperatur między dniem a nocą, typowe dla późnego lata - osłabiają one tkankę miąższu.
Jak prawidłowo nawadniać arbuzy i melony w czasie upałów, żeby owoce były pełne i słodkie?
W czasie upałów nawadnianie arbuzów i melonów wymaga innego podejścia niż w chłodniejsze dni, bo regularność ogranicza ryzyko pękania skuteczniej niż sama ilość wody. Podawaj ją bezpośrednio do gleby pod rośliną, a nie na liście - dzięki temu nie zwiększasz ryzyka wystąpienia chorób grzybowych.

Ściółka ze słomy, skoszonej trawy lub kompostu, rozłożona wokół roślin, utrzymuje wilgoć w glebie na dłużej i łagodzi wahania między suchymi a mokrymi okresami. Nawadnianie kroplowe daje podobny efekt - dostarcza wodę powoli i bezpośrednio do strefy korzeniowej, bez gwałtownych skoków wilgotności, i w porównaniu z podlewaniem z węża czy zraszacza wyraźnie zmniejsza ryzyko pękania.
Równie ważna jest częstotliwość podlewania. W szczycie upałów decyduje o niej głównie rodzaj gleby - piaszczysta wysycha wyraźnie szybciej niż gliniasta i wymaga częstszych dawek wody. Aby sprawdzić jej stan, wbij palec kilka centymetrów w ziemię pod rośliną i sprawdź, czy wilgoć zaczyna się zaraz pod powierzchnią, czy dopiero głębiej.
Jeśli podłoże jest przesuszone aż do kilku centymetrów w głąb, oznacza to dłuższy niedobór wody. Wtedy pierwsze podlewanie powinno być oszczędne - resztę wody podaj dopiero kilka godzin później. Taki dwuetapowy zabieg zapobiega gwałtownemu skokowi ciśnienia w tkankach, który prowadzi do pękania miąższu.
Bliżej dojrzewania owoców zmień podejście - zamiast podlewać częściej, zmniejsz częstotliwość. Umiarkowany niedobór wody w tej fazie poprawia smak owoców i ogranicza ryzyko pęknięć.
Niedobór boru a jakość miąższu - jak rozpoznać ukryty brak minerałów w glebie?
Jakość miąższu zależy nie tylko od nawadniania, ale też od boru - mikroelementu, który warunkuje prawidłowe zawiązywanie nasion i utrzymanie rozwijających się zalążków. Niedobór boru zwiększa ryzyko pustych komór w miąższu, ponieważ zalążki, którym brakuje tego składnika, zamierają, zanim owoc w pełni się uformuje.
Deficyt najczęściej pojawia się na glebach o odczynie zasadowym oraz tam, gdzie podłoże jest długotrwale przesuszone albo, przeciwnie, nadmiernie wilgotne. We wszystkich tych warunkach bor staje się mniej dostępny dla korzeni, mimo że fizycznie znajduje się w glebie.
Ukryty brak boru rozpoznasz po najmłodszych liściach - są one mniejsze niż zwykle, lekko się zwijają i żółkną między nerwami. Pędy wierzchołkowe rosną wolniej lub zamierają, a kwiatów zawiązuje się wyraźnie mniej niż w poprzednich sezonach. Przed zastosowaniem jakiegokolwiek nawozu zleć jednak badanie gleby w lokalnej stacji chemiczno-rolniczej - pokaże ono realny poziom boru i pH podłoża.
Odczyn powinien być lekko kwaśny (6,0-6,5) - możesz go łatwo skorygować, jeśli jest zbyt wysoki. Zwykle poprawia to przyswajanie boru bez potrzeby dodatkowego nawożenia. Jeśli badanie potwierdzi realny niedobór, zastosuj nawóz borowy w dawce zalecanej na opakowaniu - nadmiar tego mikroelementu jest dla roślin toksyczny, więc precyzyjne dawkowanie ma tu większe znaczenie niż przy azocie czy potasie.
Regularne wzbogacanie gleby kompostem poprawia zdolność gleby do zatrzymywania boru i ogranicza jego wypłukiwanie z lekkich, piaszczystych podłoży, które są najbardziej narażone na niedobory tego składnika.
Źródło: deccoria.pl















