Drugie życie sztuki

Data publikacji: 2014-03-04 13:00:00

Zapraszamy na rozmowę z Norbertem Kalińskim, renowatorem zabytków i fotografem. Zajmował się takimi obiektami jak Bazylika Archikatedralna św. Jana Chrzciciela w Warszawie czy Pałac na wodzie w Łazienkach Królewskich w Warszawie. Specjalnie dla nas opowie o swojej przygodzie z konserwacją zabytków, nowej pasji, jaką jest odnawianie lamp, oraz planach na przyszłość.

Drugie życie sztuki

Skąd wzięła się u pana fascynacja starymi przedmiotami?

Norbert Kaliński: Jak się teraz zastanowię, to dochodzę do wniosku, że to musiało po prostu we mnie siedzieć. Gdy byłem nastolatkiem, spędzałem wakacje u babci na Dolnym Śląsku. Babcia mieszka w starym poniemieckim domu. Gdy wymieniała okna na plastiki, ja spędziłem wakacje na szlifowaniu tych starych drewnianych okien z pięknymi metalowymi okuciami.
 
Okno stało się piękną ramą do zdjęcia. Była jeszcze stara chińska fajka do palenia opium, którą wyczyściłem i która do dziś lśni na babcinej półce.
 
A potem zapadłem w letarg.
 
Archikatedra, wieszamy Willmana - foto. Monument Service 
 
Jak i gdzie zdobywał pan umiejętności zawodowe?
 
Norbert Kaliński: Przez około 10 lat swojego dorosłego życia pracowałem w handlu dla różnych zachodnich korporacji, m.in. dla czerwonego producenta napojów lub pomarańczowego operatora telekomunikacyjnego. Cały ten czas czułem, że nie jest to coś, co sprawia mi radość.
 
Zwrot miał miejsce w pod koniec czerwca 2010 roku, kiedy użalałem się znajomej nad swoim zawodowym losem. Rzuciłem pracę w korpo i dwa tygodnie później siedziałem z plecakiem na schodach kościoła w małej wsi pod Grójcem i czekałem na przyjazd konserwatorów. 
 
Tam, pod okiem Pani konserwator, uczyłem się jak się wzmacnia ściany, jak się zakłada kity, do czego służy prima, ledan i tam się dowiedziałem, że widzę kolory.
 
Po 3 miesiącach spędzonych na rusztowaniu wiedziałem, że to jest droga, którą chcę podążać.
 
Klementowice - Maryjka w trakcie i po czyszczeniu
 
 
Zainteresowały nas nietuzinkowe lampy, które znalazł pan na strychu Bazyliki Archikatedry św. Jana Chrzciciela. Czy może pan opowiedzieć o nich coś więcej?
 
Norbert Kaliński: Jako renowator mam to szczęście, że mogę wchodzić do pomieszczeń do których nie ma wstępu zwykły śmiertelnik. W Bazylice Archikatedralnej takim miejscem był strych. Kiedy tam wszedłem zobaczyłem stertę lamp. Wszystkie przeznaczone na złomowanie, ale jak to bywa, nie miał kto tego wyrzucić.
 
Coś, co dla jednego jest śmieciem, dla mnie było skarbem. Poszedłem więc do zarządcy Bazyliki z pytaniem, czy mogę te lampy zabrać. Dostałem pozwolenie. Jedną z nich już odnowiłem.
 
 
Kto lub co jest pana największą inspiracją?
 
Norbert Kaliński: Obecnie działam w dwóch nurtach. Oprócz konserwacji zajmuję się także fotografią.
 
W fotografii i w konserwacji nie ma raczej miejsca na inspirowaniem się kimś. Fotografia to łapanie chwili. Światło, cień, odpowiednie ustawienie aparatu, czasem szczęście.
 
Z kolei w konserwacji przywracamy obiekt do stanu pierwotnego.
 
Archikatedra - prezbiterium w rusztowaniu
 
Do której z prac ma pan największy sentyment? Z której realizacji jest pan najbardziej dumny?
 
Norbert Kaliński: Jeśli chodzi o konserwacje obiektów to z każdej jednej. Mam szczęście do projektów. Zacząłem od wspomnianego kościoła p.w. Wszystkich Świętych w Michałowicach, barokowymi malowidłami ściennymi.
 
Następnie była Świątynia Diany w Warszawskich Łazienkach, prace odkrywkowe na dworcu PKP w Iławie, konserwacja drewnianych ołtarzy w Klementowicach, Pałac na Wodzie w Łazienkach Królewskich w Warszawie czy choćby wspomniana już Bazylika Archikatedralna w Warszawie i kilka innych obiektów.
 
Fotografia – portrety zrobione w Nepalu.
 
Z lampy też jestem dumny - wyszła taka, jaka miała wyjść.
 
Michałowice - foto. Monument Service 
 
Najbliższe realizacje, projekty?
 
Norbert Kaliński: W najbliższym czasie chciałbym się skupić na odnawianiu kolejnych lamp. Ponieważ nie jest to tania inwestycja postanowiłem, że będę odnawiał maksymalnie dwie lampy w tym samym czasie – kolejne po ich sprzedaniu. Dlatego, póki co, szukam klienta, który doceni unikatową wartość niedawno skończonej lampy. Także, Panie i Panowie, lampa jest jak najbardziej na sprzedaż.
 
Gdzie można zobaczyć pana prace? 
 
Norbert Kaliński: Zapraszam na wycieczkę po wymienionych wyżej obiektach, a także do odwiedzenia stron: www.facebook.com/1sztuka, oraz www.facebook.com/viaart13.
 
 
Jakie najdziwniejsze zlecenie miał pan przyjemność realizować?
 
Norbert Kaliński: Dość osobliwym zleceniem była konserwacja Świątyni Diany w Łazienkach Królewskich, a to za sprawą różnicy temperatur. Prace konserwatorskie odbywały się w okresie jesienno-zimowym.
 
Cała Świątynia przykryta była namiotem i chodziły dwie wielkie dmuchawy. Na zewnątrz było około -20 *C pod namiotem może z +5*C.
 
Z kolei w Klementowicach zamarzały farbki w słoiczkach.
 
Świątynia Diany po konserwacji - foto. Monument Service 
 
Czy z konserwacji zabytków można się utrzymać?
 
Norbert Kaliński: Jak w większości zawodów konkurencja jest duża, ale można. Trzeba jednak pamiętać, że często jest to praca sezonowa i w ciągu roku zdarzają się przerwy, nawet kilkumiesięczne.
 
Mimo to postanowiłem zaryzykować i w lipcu 2012 roku założyłem firmę Via-Art, w której zajmuje się konserwacją obiektów zabytkowych oraz fotografią.
 
Czy realizowanie zainteresowań wpłynęło w jakiś sposób na pana życie prywatne?
 
Norbert Kaliński: Praca w konserwacji wiąże się z częstymi wyjazdami, cały czas człowiek jest na tzw. walizkach. To na pewno ma wpływ na relacje z najbliższymi.
 

Jakie ma pan marzenia i cele?
 
Norbert Kaliński: 
Marzenia: Drewniany dom z dużym tarasem z widokiem na góry, ogrzewana pracownia i żółty pies.
Cel: Mont Blanc w sierpniu.
 
Co pan radzi początkującym artystom?
 
Norbert Kaliński: Na takie pytania mogą odpowiedzieć starzy doświadczeni artyści, ja jestem wciąż za młody. Mam jednak taką refleksję, że w dzisiejszych czasach trzeba być wszechstronnym. Oprócz pracy artystycznej trzeba być także księgowym, PR-owcem, managerem, marketingowcem, umiejętności kulinarne też się przydają :)
 
Klementowice, czyszczenie Maryjki - foto. Monument Service 
 
Dziękuję i życzę wielu suksesów zarówno w życiu zawodowym, jak i prywatnym :)
 
Agnieszka Śliwińska/Deccoria.pl

foto. Monument Service

Suma punktów: 0

Dodaj komentarz

Wasze komentarze (3)
wrrr

Autor: wrrr
Data: 2014-03-06 15:38:16
Panie Norbercie,
czytelnicy tego portalu nie muszą Pana znać, a te wszystkie ładne rzeczy, które Pan pisze w komentarzu (podziękowania, podziwy) nie znalazły się w tekście powyższego wywiadu, ani też, że tak to ujmę, w nim nie "dźwięczą". I nie dla wszystkich czytelników logicznym jest jak wygląda struktura pracy przy konkretnych obiektach zabytkowych. A wrażenie po przeczytaniu jest takie, a nie inne. I znamy się na tyle dobrze, że dane mi było obserwować Pańskie zaangażowanie w pracę przy tej pasjonującej Pana dziedzinie, ale pozwoli Pan, że nie będę rozwijać tematu.
W tym miejscu pozostaje mi tylko pogratulować, bo PR-owcem jest pan świetnym.
Ps. Lampa się podoba.
JednaSztuka

Autor: JednaSztuka
Data: 2014-03-06 11:34:10
Drogie wrrr...
Z tego co czytam, wnioskuję, że się znamy ale chyba nie na tyle dobrze abyś wiedziała ile podziwu mam dla młodych adeptów konserwacji z którymi miałem przyjemność pracować, ile mam wdzięczności dla Marleny za to, że wciągnęła mnie w świat konserwacji, ile mam wdzięczności dla Pana Marcina i Monument Service za to, że dał mi możliwość pracy, uczenia się pod okiem najlepszych, bo za takich uważam zarówno Pana Marcina jak i Marlenę, Magdę, Jagodę i wielu innych których wymienianie zajęłoby dużo czasu. Od nich wszystkich uczę się za każdym razem kiedy mam przyjemność z nimi pracować. Powinnaś wiedzieć, że jeśli konserwację odkrywa się w wieku 30+ to trzeba być majętnym aby skończyć studia dzienne które jak już wspomniałaś trwają 6 długich lat. Zazdroszczę Tobie jak i innym konserwatorom, że skończyli szkołę, że w wieku 20 kilku lat mieli pomysł na siebie, którego mi brakło. Gdybym mógł cofnąć czas, nie zastanawiałbym się jaką szkołę wybrać. Masz rację, nigdy nie będę prawdziwym konserwatorem (nad czym ubolewam), zapewne nigdy nie będę miał takiej wiedzy o konserwacji jak Ty. Niemniej przychodzę do pracy z uśmiechem na ustach i jeśli pozwolisz będę dumny z tego co robię.
W gwoli ścisłości, nigdzie nie napisałem, że wymienione obiekty zrobiłem sam, raczej logiczne jest, że nad obiektem pracuje zespół ludzi. Przed publikacją dzwoniłem także do Monument Service i mówiłem o wywiadzie i prosiłem o pozwolenie wykorzystania zdjęć.
Mam nadzieję, że lampa została zauważona i się podoba :-)

A Tobie wrrrr....życzę sukcesów w pracy, mam nadzieję, że spotkamy sie jeszcze na jakimś obiekcie i będziemy mieli szansę porozmawiać i poznać się lepiej.

Pozdrawiam.
Norbert Kaliński
wrrr

Autor: wrrr
Data: 2014-03-05 21:45:42
Zastanawia mnie czy autorka tekstu ma świadomość, że z Pana Norberta to niestety żaden konserwator, czy też "renowator" zabytków. Z całym szacunkiem, ale żeby się tak tytułować, to nie wystarczy założyć firmę i coś tam, gdzieś tam skrobnąć! Trzeba przejść przez ciężkie, sześcioletnie studia i jeszcze trochę praktyki. A stwierdzenie, że Pan Norbert "zajmował się" wyżej wspomnianymi obiektami jest mocno naciągane. Zajmowała, to się konkretna firma (łatwo sprawdzić jaka), a Pan Norbert pracował jako zwykły szeregowy pracownik w zespole, a nie jako samodzielny konserwator! I na pewno nie jest autorem tychże realizacji!