Osobowości: Xtian

Data publikacji: 2010-12-16 06:15:00

Staram się pozostawać sobą, zachowywać dystans do wszystkiego (dokładnie!) i żyć w zgodzie własnymi przekonaniami, wpasowując się jakoś w ogólnie przyjęte zasady – cud, że takowe jeszcze funkcjonują! Skrajnym konformistą na pewno nie jestem – co to, to nie! Mam własne zdanie na każdy temat, nigdy nie poddaję się bez walki i jak dotychczas – wygrywam!

Osobowości: Xtian

Wśród miłośników i miłośniczek Deccorii jest mnóstwo ludzi ciekawych i wartych poznania. Postanowiłam co tydzień prezentować Wam jedną z nich. Na pierwszy ogień poszedł Bartek "Xtian" Wolski. Jest on na Deccorii od 14.03.2008, czyli prawie 3 lata. Zainteresował mnie swoimi projektami, oraz nietuzinkowym podejściem do życia. Bardzo aktywny i lubiany przez Deccorian zgodził się odpowiedzieć na kilka naszych pytań... :)

Kwestionariusz Deccorii*

1. Moje motto życiowe: Trzeba być twardym, a nie miętkim…
2. Moje pasje: Nie o wszystkich wypada tu pisać…
3. Inspiruje mnie: inspiracja, rzecz jasna.
4. Bohaterowie w rzeczywistości: mają nas w d…!
5. Moje marzenie o szczęściu… Zostać Next Tap Madl.
6. Słowa, których nadużywam: brzydkie…
7. Kiedy kłamię… nie mówię prawdy.
8. U przyjaciół cenię: Buka nie ma (wielu) przyjaciół…
9. Talent, który chciałbym mieć: talent wart smsa Kuby Wojewódzkiego…
10. Błędy, które najłatwiej wybaczam to: błędy w druku…
11. Mój ulubiony kolor to: wszystkie kolory tęczy!
12. Największym nieszczęściem byłoby dla mnie: Tragedia Posejdona 3
13. Gdybym nie był tym, kim jestem, chciałbym być: „…sobą, chciałbym być sobą jeszcze…”
14. Ponad wszystko nie cierpię: Tego, którego imienia nie wolno wymawiać…
15. Deccorię lubię dlatego, że: ja na niej jestem! ;-)

(*Kwestionariusz to popularna kiedyś forma przedstawiania ciekawych ludzi w lapidarny i niekonwencjonalny sposób. Największą popularność zyskał tzw. Kwestionariusz Prousta (wypełniony przez pisarza na przełomie XIX i XX wieku).

A teraz Xtian kilka słów o sobie:

Rodowity szczecinianin, zodiakalna ryba (chyba), rocznik 85’ – podobno jeden z najlepszych (?) …
Wychowałem się w domu z tradycjami i herbem rodowym na ścianie, którego „dziedzictwo” daje się chwilami we znaki (śmiech!); w domu z zasadami, których trzymam się do dziś, może niezbyt kurczowo, ale zawsze! Nie jest to jednak łatwe (średnio często przyjemne), bo chociaż wpojone wzorce wydają się być prawdą uniwersalną, czas biegnie, płynie coraz szybciej, życie szaleje, a ludzie zapominają, że… są ludźmi. Takie są nasze realia, rzeczywistość wywiera na nas ogromną presję w każdej z możliwych sfer „bycia”. Jestem więc gotowy na wszystko! Uwielbiam mus czekoladowy i… Dodę! Nie znoszę chamstwa i prostactwa. Cenię kreatywność i uczciwość, wyśmiewam zawiść i głupotę. Tuż przed studiami skończyłem „Pobożniaka” (liceum przy ul. H. Pobożnego w Szczecinie – stąd tylko nazwa), mury którego opuściło wielu wartościowych ludzi – prawników, lekarzy, przedstawicieli świata mediów i polityki, artystów… Na taki, a nie inny kształt mojego postrzegania miały zatem ogromny wpływ możliwość obcowania z kulturą (naprawdę) wysoką, promowana wiara w nieograniczone możliwości samodoskonalenia, a przede wszystkim praca z kadrą profesjonalistów.
Och…
Nic to, że „koszmary” senne prześladują mnie po dziś dzień, a ja budzę się oblany zimnym potem, by jeszcze chwilę później uprzytomnić sobie fakt zdanej, zresztą całkiem nieźle, matury – „główka pracuje”, a to najważniejsze! ;-)

Obecnie jestem absolwentem (2009) Zachodniopomorskiego Uniwersytetu Technologicznego w Szczecinie, powstałego w wyniku „małżeństwa z rozsądku”, a zawartego pomiędzy tutejszą Akademią Rolniczą a Politechniką Szczecińską. To właśnie na uczelni udało mi się zweryfikować wcześniejsze poglądy, umocnić, bądź obalić obrane ideały, poznać ludzi, z którymi mam okazję (a może i przyjemność) współpracować do dziś. I chociaż celem nauki było poznanie zasad projektowania – w kierunku architektury krajobrazu – to oprócz spędzonych tutaj twórczo pięciu lat udało mi się, przynajmniej teraz tak myślę, skrystalizować własną osobowość, określić cele i kierunki dalszego działania… Do tego przyczyniła się także poniekąd praca. Pogodzić zajęcia na uczelni z obowiązkami „zawodowymi” nie było łatwo, ale bez tego z pewnością jeszcze trudniej byłoby mi odnaleźć się w dość szarej, nie tylko na zdjęciach, codzienności „pływającego ogrodu”… W sieci z „pełną kulturą” poznawałem więc prawa rządzące rynkiem, odbyłem wiele szkoleń, w tym zagraniczne warsztaty z zakresu technik dekoratorskich, rękodzieła amatorskiego, które później sam miałem okazję prowadzić na miejscu. Co ważne, tutaj także odnalazłem prawdziwą przyjaźń, ludzi, którzy jeszcze mnie nie zawiedli! Brzmi banalnie, ale uwierzyć w to było naprawdę ciężko.
W czasie pracy dla kolejnych firm zagłębiłem się w tematykę wnętrzarstwa, wzornictwa przemysłowego, fantastycznie brzmiącego (i nie tylko!) – designu. Podglądając projektantów, a w końcu pracując z nimi, nauczyłem się kreowania przestrzeni przyjaznej człowiekowi nie tylko na zewnątrz, ale także we wnętrzu. Najlepszym poznawaniem jest przecież doświadczanie – ostatniego na pewno długo nie zapomnę, przy okazji odbytego całkiem niedawno stażu…brrrr.

W dalszym ciągu robię to, co lubię – projektuję i opiniuję (niekiedy być może nieco na wyrost, ale uważam, że każda sztuka, nawet ta niepozorna, konstruktywnej krytyki się nie boi…). Czy sam znoszę niepochlebne opinie? Sądzę, że z wystarczającą godnością… ;-) Staram się być na czasie. Czytam i piszę, przeglądam literaturę branżową, spędzam godziny w Internecie, na dyskusjach z branżystami, by swoim Klientom zrobić nie tylko „dobrze”, ale też zaproponować jak najlepsze rozwiązania. Wyznaję jednak zasadę – Nigdy nic na siłę! Niezależnie od tego, czy jest to niewielki ogródek, wielohektarowy park, gabinet, butik-salon, czy apartament prywatny angażuję się w pracę całkowicie, zarywam nocki, nie dopijam kawy, etc. Dzięki temu czuję jednak, że to, co robię ma sens i (naprawdę) cieszy nie tylko mnie. Przynajmniej tak twierdzą… Mam zatem cichą nadzieję, że kolejni będą mieli okazję się o tym przekonać, czego sobie i im, obok cudownych świąt po drodze, życzę w nadchodzącym Nowym Roku…

W projektowaniu cenię sobie przede wszystkim swobodę. Uwielbiam pracować z ludźmi ceniącymi klasę i elegancję, ale także otwartymi na novum – eklektyzm daje bowiem szeroki wachlarz możliwości i tak naprawdę nigdy do końca nie wiemy, co wyniknie z połączenia „różnych światów”…
Opracowując projekty staram się brać pod uwagę wszelkie aspekty funkcjonalności, chociaż mogłoby się wydawać, że to właśnie walory estetyczne decydują o wartości wnętrza (także zielonego).
Lubię mocne akcenty kolorystyczne i zabawne dodatki pozornie niepasujące do całości.

VIProom



Stylistyka pokoju prezesa swobodnie nawiązuje do wystroju lat 20. XX wieku.
Cechą charakterystyczną projektu jest indywidualne podejście w zakresie bryły mebla – zaprojektowanie i dopasowanie do kubatury wnętrza – jak również
w doborze dodatków, uzupełnionych fascynującym malarstwem art déco Tamary Łempickiej.
Aranżacja viproomu stanowi subtelne połączenie nowoczesności z elegancką klasyką okresu międzywojennego.

Bartosz „Xtian” Wolski dla Deccoria.pl

Interia.pl

Suma punktów: 47

Dodaj komentarz

Wasze komentarze (14)
Majeczka491980

Data: 2011-02-16 15:29:32
Bo ja też tak chcę!:)) lubię takie silne osobowości, co mi przychodzi z wielkim trudem, trzeba się z tym urodzić:) pozdrawiam
ghotix

Autor: ghotix
Data: 2011-01-17 18:19:13
Gratuluje samodyscypliny w dążeniu do celu. Bartku widziałam kilka Twoich projektów naprawdę są świetne gratuluję talentu :)
janina48

Autor: janina48
Data: 2010-12-22 01:34:54
..zadziorny,ambitny ,niesamowicie zdolny ,pelen wiary w swoje mozliwosci...\"Mlody gniewny\"...i tak trzymaj Xtian
toja1

Autor: toja1
Data: 2010-12-17 19:34:05
Młody , więc i trochę przekorny , zdolny , ambitny ...... ostatnio w kilku czasopismach natknęłam się na Ciebie ... myślę , że jeszcze o Tobie usłyszymy , pozdrawiam .
Xtian

Autor: Xtian
Data: 2010-12-17 15:53:49
dzieki Dziewczyny!