Spis treści:
- Czym jest allelopatia i jak złe sąsiedztwo może niszczyć uprawy?
- Zakazane pary w warzywniku - dlaczego pomidor nie lubi się z ogórkiem i ziemniakiem?
- Rośliny, które hamują wzrost chwastów, ale mogą zaszkodzić kwiatom ozdobnym
Rośliny mogą wydzielać związki do gleby, które negatywnie wpływają na wzrost i odporność innych gatunków uprawianych w pobliżu. Złe sąsiedztwo w warzywniku wynika z allelopatii, wspólnych chorób lub różnych wymagań uprawowych roślin. Niektóre gatunki, takie jak orzech włoski, żyto czy słonecznik, uwalniają substancje utrudniające wzrost roślin sąsiadujących lub następczych.
Czym jest allelopatia i jak złe sąsiedztwo może niszczyć uprawy?
Allelopatia oznacza wzajemne oddziaływanie roślin za pomocą związków chemicznych uwalnianych do gleby, wody i powietrza. Te substancje, nazywane allelozwiązkami, trafiają do podłoża przez korzenie, deszcz wymywa je z liści, a część uwalnia się dopiero podczas rozkładu opadłych resztek. Gdy ich stężenie w glebie przekroczy pewien próg, hamują kiełkowanie nasion oraz wzrost siewek gatunków rosnących obok.
O allelopatii ujemnej mówimy wtedy, gdy ten wpływ jest hamujący. Znaczenie ma tu nie tylko bezpośrednie sąsiedztwo na grządce, ale też kolejność upraw, ponieważ część związków zostaje w glebie i oddziałuje na rośliny, które rosną na tym miejscu później. Niektóre allelozwiązki stają się przy tym aktywne dopiero po przekształceniu przez organizmy glebowe, więc szkoda ujawnia się z opóźnieniem, gdy resztki poprzedniej rośliny już się rozłożą.
Hamowanie wzrostu nie jest tu jednak jedynym skutkiem złego sąsiedztwa. Część allelozwiązków zmienia odporność sąsiednich roślin na choroby i szkodniki, przez co osłabiony gatunek łatwiej poddaje się patogenom.
Najlepiej udokumentowanym przykładem takiego wpływu jest orzech włoski. We wszystkich jego częściach, od korzeni po zielone łupiny, występuje juglon, jeden z najsilniejszych związków allelopatycznych w świecie roślin. Wymywany przez deszcz i uwalniany z rozkładających się liści, gromadzi się w glebie pod koroną. Wrażliwe gatunki rosnące w zasięgu korzeni żółkną, słabo przyrastają i z czasem zamierają. Najmocniej reagują na niego pomidory, ziemniaki i papryka, a spośród roślin ozdobnych azalie, różaneczniki, lilaki i piwonie.
Diagnozę trzeba jednak stawiać ostrożnie. Objawy działania juglonu łatwo pomylić ze skutkami suszy, bo rozłożysty system korzeniowy orzecha odbiera wodę roślinom, a gęsta korona przepuszcza mało deszczu. Część takich przypadków wynika więc z konkurencji o wodę, a nie z samej obecności toksyny.
Zakazane pary w warzywniku - dlaczego pomidor nie lubi się z ogórkiem i ziemniakiem?
Nie każdy problem z sąsiedztwem w warzywniku wynika z allelopatii. Część konfliktów bierze się ze wspólnych chorób albo sprzecznych wymagań uprawowych, a nie z wydzielanych toksyn. Dobrze widać to na dwóch klasycznych przykładach.
Pomidor i ziemniak należą do tej samej rodziny psiankowatych i atakuje je ten sam patogen, Phytophthora infestans, sprawca zarazy ziemniaczanej. Bliskie sąsiedztwo ułatwia chorobie przeskok z jednej uprawy na drugą - zarodniki przenoszą się z wiatrem i deszczem. Dlatego pomidorów nie sadź obok ziemniaków ani na grządce, gdzie rok wcześniej rosły psiankowate. Zachowaj 3-4-letni odstęp w płodozmianie, bo formy przetrwalnikowe patogenu zimują w glebie. Ta sama zasada obejmuje paprykę i bakłażana, również należące do psiankowatych.

Konflikt pomidora z ogórkiem ma jednak inne podłoże. Ogórek wymaga wysokiej wilgotności powietrza, ciepła i osłony od przeciągów, a pomidor dobrej wentylacji i suchych liści. W jednym tunelu trudno pogodzić te potrzeby, bo wilgotne powietrze dobre dla ogórka sprzyja u pomidora chorobom grzybowym, w tym także zarazie. Problem wynika tu więc z wymagań uprawowych i presji chorób, a nie z chemicznej rywalizacji między roślinami.
Prawdziwą allelopatię ujemną wśród warzyw często trudno jest wykazać. Wiele "zakazanych par" opiera się na obserwacji i zwyczaju, a do tego dochodzi zwykła konkurencja o wodę, światło i składniki pokarmowe między roślinami o podobnych, dużych wymaganiach.
Rośliny, które hamują wzrost chwastów, ale mogą zaszkodzić kwiatom ozdobnym
Te same związki, które tłumią chwasty, szkodzą też roślinom uprawnym i ozdobnym, bo allelozwiązki działają mało wybiórczo. Z tego powodu zachowaj ostrożność przy sadzeniu roślin okrywowych w pobliżu rabat.
Jedną z najskuteczniejszych roślin tłumiących chwasty jest żyto. Wydziela ono kwasy hydroksamowe (BOA i DIBOA), które ograniczają kiełkowanie roślin drobnonasiennych, między innymi komosy białej i szarłatu. Świeżo przyorane resztki hamują jednak także wzrost drobnych nasion warzyw i kwiatów. Po przekopaniu zielonego nawozu z żyta odczekaj więc kilka tygodni z wysiewem delikatnych gatunków ozdobnych o drobnych nasionach.
Podobny efekt daje słonecznik zwyczajny. Jego korzenie i rozkładające się resztki uwalniają związki fenolowe, które ograniczają kiełkowanie chwastów, ale ta sama właściwość osłabia rośliny posadzone tuż obok. Takie działanie wykazują nawet rozsypane łuski nasion, dlatego pod karmnikiem dla ptaków trawa i byliny rosną słabiej. Wpływ żyta i słonecznika słabnie wraz z rozkładem resztek, więc problem rozwiązuje już odstęp w czasie między przyoraniem a kolejnym siewem.
Największym problemem może być jednak orzech włoski. Pod jego koroną nie zakładaj rabat z wrażliwych bylin ani azalii, bo juglon utrzymuje się w glebie nawet kilka lat po usunięciu drzewa. Załóż raczej podwyższoną grządkę i uprzątnij spod drzewa opadłe liście, gałązki oraz łupiny, które oddają toksyny do podłoża. W takim miejscu lepiej sprawdzą się gatunki tolerujące juglon, na przykład funkie, paprocie i trawy ozdobne.
Źródło: deccoria.pl














