Wasza Deccoria

Moja prywatna odyseja - transformacja baru "Rabarbar" w gabinet medycyny estetycznej

Odkąd zacząłem pracę jako lekarz medycyny estetycznej, miałem przyjemność pracować w wielu klinikach oraz gabinetach, podglądać różne style pracy i modele prowadzenia biznesu.

REKLAMA

fot. Łukasz Ordynowski

Każde z tych miejsc wiele mi dało i dużo mnie nauczyło, jednak z powodu silnie rozwiniętej potrzeby własnej ekspresji zawsze miałem ochotę w nich coś zmienić, choćby poprzesuwać, coś dodać, a coś ująć. Od wielu lat interesuje mnie tworzenie wnętrz, ich aspekt psychologiczny, to jak wpływają na nasz nastrój. Uwielbiam piękne, stare przedmioty, podziwiam kunszt i precyzję ich wykonania. Mam ogromny szacunek do mistrzów rzemiosła oraz pracy wykonanej własnymi rękami. Zdarza mi się odnawiać antyki, malować ściany, a czasem nawet obrazy.

Staram się tworzyć, planować, konstruować, kombinować — a następnie brać czynny udział w urzeczywistnieniu projektu. Szczególnie pociągają mnie fuzje antyków i staroci współczesnością oraz architektura światła. Projekty szyję na miarę — kontakt w miejscu, gdzie zwykłem czytać, włącznik na wysokości ręki, fotel ustawiony tak, aby podziwiać ulubioną szafkę z wyjątkową lampą. Uważam, że ludzie mają umiejętność „odpoczywania oczami”, dlatego ważne są miejsca piękne, harmonijne oraz sztuka, ponieważ wprowadzają spokój i sprzyjają odpoczynkowi.

 

Podziwiam takie domy, w których gdzie nie rzucę okiem, tam znajdę jakiś interesujący drobiazg, zaaranżowaną scenę, coś z duszą, zaprojektowane sercem. I zwykle takie projekty nie są związane z ogromem pieniędzy oraz markowymi meblami. Wnętrza z duszą, które widziałem to skarby z pchlich targów, samodzielnie zbita półka, stare żeliwne okno, pozornie chaotyczny zbiór elementów, które dopiero właściciel układa w zgrabny bukiet. Lokal, który mam nadzieję Państwo odwiedzą, spadł mi prosto z nieba! Otóż bar Rabarbar, w którym zwykłem jadać obiady blisko miejsca pracy, zamknął się nagle po wielu latach swojej działalności.

 

Lokalizacja była świetna, a metraż wystarczający! Co prawda, jak widać na załączonym filmiku i zdjęciach, remont generalny, jaki należało przeprowadzić, mógłby niejednego śmiałka przestraszyć - ale nie mnie! Szczególnie że nie lubię niszczyć czegoś, co wciąż jest funkcjonalne i się „nadaje” - jednak tutaj mogłem zrobić czystkę bez wyrzutów sumienia. Po zdjęciu płyt gipsowych odkryliśmy piękny szalunek na suficie, znajdujący się na 4 metrach wysokości, który nadawał wnętrzu rozmachu i przestronności. Od razu wiedziałem, że już go nie zasłonię. Podłogi z założenia miały być tłem i nie przyciągać przesadnie uwagi, z wyjątkiem inkrustacji kamiennego „dywanu” odwzorowującego szalunek na suficie.

W założeniu to posunięcie miało zespoić obie struktury oraz nadać charakteru bardziej salonowego w zwykle dość sterylne poczekalnie i hole. Betonowe ściany z marmurowym laserunkiem wydawały się wystarczające, aby przełamać biel pozostałych ścian, a jednocześnie nie na tyle agresywne lub zdobne, by konkurować ze świerkowymi meblami czy abstrakcyjnymi obrazami. Kolorystyczne rozwiązania miały nawiązywać do sztuki Art Deco z nutą Secesji, w swoich prostych formach, butelkowych zieleniach, ciemnych granatach spojonych złotą nitką. Chciałem, by na myśl przywodziły wygodne i eleganckie wnętrza, jakie widujemy w galeriach, na reklamach dobrych cygar lub w „Wielkim Gatsby’m”.

Kiedy tworzę projekty, ze względu na upodobanie do wielu źródeł i punktów światła, na początku współpracującym elektrykom trudno nadziwić się takiej ilości kabli i instalacji. Nie raz już usłyszałem: „Panie, tyle kabli to ja w dwupiętrowym domu nie mam!”, jednak to się naprawdę opłaca. Jedno wnętrze dzięki kilku scenom świetlnym może pokazać oblicza nie do poznania za dnia! Innymi elementami, jakie doceniam, są naturalne światło i żywe rośliny. Ponieważ zabudowanie ścian „na sztywno” w gabinecie ograniczyłoby możliwość skorzystania ze światła w czasie dnia, zdecydowałem się na duże okna doświetlające foyer oraz część socjalną.

Wewnątrz tych okien zostawiłem na tyle przestrzeni, aby możliwe było podłączenie oświetlenia oraz instalacji z liści, oraz kwiatów inspirowanej tropikalną florą. Dzięki takiemu rozwiązaniu całość wydaje się bardziej przestrzenna, spójna, elegancka, lecz wciąż przytulna i sprzyjająca odpoczynkowi po pracowitym dniu. Toalety dla pacjentów zawierają kontynuację betonu z laserunkiem marmurowym oraz jako dodatki podświetlane złote lustra, dzięki czemu zyskały nieco intymny, buduarowy charakter. W całym gabinecie rozmieściłem drobne skarby wyłowione przy okazji wycieczek na pchli targ; kamienny wizytownik, secesyjny parasolnik, teatralne kute wieszaki czy odrestaurowany fotel biurowy z lat 60. oraz wiele innych, które wprawne oko dostrzeże i doceni! Ogromnie się cieszę z tego projektu, dziękuję raz jeszcze Rodzinie, Doradcom i Wykonawcom! A Państwa zapraszam serdecznie w odwiedziny!

Łukasz Ordynowski

Przeczytaj również

REKLAMA
REKLAMA

Dodaj komentarz

REKLAMA

Wasze komentarze (0)

Brak komentarzy

Ostatnio spodobało się

Informacja

Nie możesz dodać komentarza do tej treści. To okno zamknie się automatycznie za 3 sekundy.

Edytuj komentarz

Usuń komentarz

Czy na pewno chcesz usunąć komentarz do artykułu "Moja prywatna odyseja - transformacja baru "Rabarbar" w gabinet medycyny estetycznej"? Tej operacji nie można cofnąć.

Wyślij mailem

Informacja

Zgłoś nadużycie

Informacja

To okno zamknie się automatycznie za 3 sekundy.
REKLAMA

Wyłącz to powiadomienie

Nie będziesz już więcej otrzymywać powiadomień do tego zdarzenia.
Państwa przeglądarka jest nieaktualna. Aby zapewnić większe bezpieczeństwo, wygodę i komfort użytkowania w tej witrynie, proszę zaktualizować swoją przeglądarkę.
Polub nas, aby otrzymywać niezliczone pomysły wprost na swoją tablicę!

Edycja zdjęcia

Obróć

Informacja

Zaloguj się

Newsletter

Zapisz się do newslettera, aby otrzymywać najciekawsze artykuły oraz inspiracje z serwisu Deccoria.pl

Powiadomienia

Informacja

Nie możesz wykonać tej akcji. To okno zamknie się automatycznie za 3 sekundy.